Przemysław Łudziński (napastnik Ruchu):
- Akurat tak się złożyło, że prowadziliśmy 1:0 i wszystko było ustawione pod to, aby nie stracić bramki. W przerwie trener uczulał nas na to, ale cóż... Górnik szybko wykonał rzut rożny, wykorzystał nasze gapiostwo i tak padła wyrównująca bramka. Cieszę się, że trener Wleciałowski postawił na mnie od pierwszych minut, jednak chciałem swoją obecność zaznaczyć bramką. Miałem ku temu okazję, ale niestety nie wyszło. Uważam, że powinniśmy ten mecz wygrać – szczególnie po tych sytuacjach z drugiej połowy. No ale dziś, jak na złość, zadziałało piłkarskie porzekadło, które mówi o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.
Jak się grało w nowych koszulkach? Trzeba przyznać, że są one bardzo ładne, ale to ludzie grają, a nie sprzęt.
Grażvydas Mikulenas (napastnik Ruchu):
- Po meczu kontrolnym z GKS-em Bełchatów nabawiłem się kontuzji i teraz daje ona znać o sobie. Chodzi o przeciążenie stawu skokowego i uraz wiązadeł krzyżowych. Głupio by było zwalać winę na te urazy w dzisiejszym meczu. Bo jeżeli wychodzisz na boisko, to znaczy, że jesteś zdrowy i musisz zrobić to, co do ciebie należy. Mam żal do siebie, że nie udało się wykorzystać sytuacji podbramkowych. I jak sobie to teraz analizuję, to wydaje mi się, że zachowałem się zbyt nerwowo. Oczywiście z remisu jesteśmy niezadowoleni, bo z przebiegu meczu powinniśmy wygrać ten mecz. Zabrakło nam tego ligowego cwaniactwa, bo mieliśmy wymęczyć tą jednobramkową przewagę, spakować się i myśleć już o kolejnym meczu.
Kamil Witkowski (napastnik Górnika):
- To był nasz pierwszy mecz w tym sezonie i na pewno w kolejnych spotkaniach będzie lepiej. Czujemy jeszcze w nogach trudy okresu przygotowawczego, widać, że brakuje nam dynamiki. Kilku zawodników przed meczem z Ruchem było wielką niewiadomą, ale myślę, że nie było źle. Ja ostatnio jestem bardzo zmotywowany do pracy i do gry, bo powołanie do reprezentacji Polski (U-21 – przyp. red.) zobowiązuje.