Wśród największych wzmocnień Ruch tego lata na pierwszym miejscu stawia się nazwisko Tomasza Sokołowskiego. Doświadczony pomocnik, znany głównie z występów w warszawskiej Legii związał się z „Niebieskimi” na rok. Czy będzie w stanie pomóc chorzowianom w upragnionym awansie do ekstraklasy?
-
Jak czuje się pan w nowym zespole?
- Atmosfera w drużynie jest fajna, jestem nią mile zaskoczony. Wiadomo, że jak jest grupa ludzi, którzy jakoś razem funkcjonują, to jest to już dobry zaczątek do tego, by coś wielkiego stworzyć. A jak już przyjdą wyniki, to będzie jeszcze lepiej.
-
Wyniki sparingów mogą nieco zaskakiwać. Czy to oznacza, że czegoś wam brakuje?
- Z każdego sparingu coś się wynosi, bo kładzie się w nich głównie nacisk na przygotowanie. A te spotkania były rozgrywane w ten sposób, że ktoś przebywał na boisku pół godziny, ktoś mniej. Na pewno mecze ligowe zweryfikują nasze umiejętności. Musimy w nich przede wszystkim zachować czyste konto, bo tego w sparingach nam brakowało. O strzelanie bramek jestem już bardziej spokojny, bo tylko w meczu z Odrą Wodzisław nie udało nam się trafić do siatki rywala. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
-
Wyczuwa się już w szatni takie ciśnienie związane z pierwszym meczem?
- Może jeszcze takowego ciśnienia nie ma, ale to, że przebywaliśmy ze sobą miesiąc na przygotowaniu do sezonu, sprawia, że podchodzimy do tego meczu z wielką wolą walki. Każdy mecz będzie bardzo ważny i w każdym meczu trzeba się nastawić na ciężki bój o 3 punkty. To będzie najważniejsze.
-
A jak pan się czuje po tych przygotowaniach?
- Mogę się czuć dobrze, ale przyjdą mecze i one pokażą na co mnie stać. Sam jestem ciekaw jak to wyjdzie, bo trener Wleciałowski miał trochę inne metody szkoleniowe, niż te które miałem we wcześniejszych klubach. Najważniejsze by w trakcie sezonu obyło się bez kontuzji.
-
Jakie różnice dostrzegł pan w metodach szkoleniowych trenera Wleciałowskiego?
- Na pewno dużo pracy z gumami (terabandami – przyp. red.), ze sztangą, dużo biegania bez piłki. Tak można to po krótce przedstawić.
-
Obawiał się pan trochę przyjęcia kibiców?
- To znaczy jeszcze takiego przyjęcia nie było, bo nie mieliśmy prezentacji zespołu, a na sparingach w Ustroniu było niewielu kibiców.
-
Ale w meczu z Bełchatowem pana zejście z boiska zostało nagrodzone brawami...
To jest miłe, ale najważniejsza będzie postawa w lidze. Za to będę rozliczany, bo sparingi – sparingami, i tu każdy może sobie tłumaczyć moją taką, a nie inną postawę. Na Ruch średnio przychodzi po 4-5 tyś ludzi, oprócz tego będą trenerzy i to oni będą oceniać postawę moją i drużyny. Ja jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, że na pewno sobie z tym poradzę. Jeśli zespół będzie grał, to i ja się w niego wkomponuję.
-
II liga, to dla pana krok w tył?
Mimo swoich lat czuję się fizycznie na tyle dobrze, że mogę dalej grać w piłkę. Akurat trafiłem do Ruchu – jest to kolejny etap w mojej karierze. Chciałbym się tutaj zrealizować piłkarsko, bo po to tu przychodziłem. Chcę pokazać, że potrafię grać w piłkę.
-
Celem drużyny jest awans, zapewne miło by było panu powrócić znów za rok do ekstraklasy.
Ja mam akurat kontrakt na rok. Ale co ważne, nie tylko my mamy takie aspiracje. Zobaczymy po kilku kolejkach, gdzie my będziemy się znajdować w tabeli, a gdzie inne drużyny, które nie mówią głośno o swoich aspiracjach. Są to zespoły, które w ubiegłym sezonie pokazały, że będą się liczyć, a które w przerwie się dodatkowo wzmocniły. Zapowiada się ciekawa rywalizacja.
Najważniejsza jednak będzie nasza postawa. Nie możemy patrzeć za siebie, lecz konsekwentnie zdobywać ligowe punkty. Trzeba zbierać cegiełki, z których będzie można zbudować coś wielkiego.
-
Czy to źle, że w Ruchu głośno mówi się o awansie? Może lepiej byłoby tego nie zapeszyć?
Trudno powiedzieć czy to jest dobre, czy nie. W szatni na pewno się o tym rozmawia. To nie powinno nikogo deprymować czy jakoś wpływać na psychikę przed meczami. Jeśli się o awansie będzie myślało przed każdym spotkaniem i potem będzie się realizowało wszystkie założenia, to to przyniesie sukces. Taka jest filozofia mojego myślenia. A zgodnie z nią każdy kolejny mecz będzie walką o powrót Ruchu do ekstraklasy.