Stadion przy ul. Cichej znów nie został odczarowany. Wynik meczu z Górnikiem Polkowice jest niewątpliwie porażką. Chorzowianie stworzyli zdecydowanie więcej sytuacji podbramkowych, ale niestety w decydujących momentach zabrakło zimnej krwi. Szanse na awans zostały zaprzepaszczone. Ruch znajduje się na "pierwszym" miejscu w strefie barażowej. Od "bezpiecznego" miejsca dzielą go już 3 punkty.
:: 28 zdjęć z meczu Ruch - Górnik
Zaraz po rozpoczęciu spotkania zaczął padać deszcz. Nie zmąciło to jednak chęci chorzowian, a wręcz przeciwnie. W dwunastej minucie gry w sytuacji "sam na sam" znalazł się Mariusz Śrutwa. Futbolówka trafiła jednak tylko w boczną siatkę. 4 minuty później oko w oko z golkiperem gości stanął Piotr Ćwielong. Po jego strzale piłka trafiła w słupek,odbiła się i… znowu trafiła pod jego nogi. Uderzył on jeszcze raz, ale i tym razem przeszkodą okazał się prawy element bramki. Na trybunach wybuchł jęk zawodu, a "Pepe" chwycił się za głowę.
Goście na kilka minut opanowali sytuację. Na strzał z daleka zdecydował się Lamberski, jednak piłka poszybowała wysoko nad bramką Sebastiana Nowaka. Chwilę później inicjatywę po raz kolejny przejęli chorzowianie. Po rzucie rożnym na szybki wbieg w pole karne zdecydował się Ćwielong, niestety niestety mizernym skutkiem. Kilka minut później w bardzo podobnej sytuacji znalazł się Michał Smarzyński. Kopnął futbolówkę z całej siły, ale ta zamiast wpaść do bramki, z całym impetem uderzyła tym razem w lewy słupek bramki Szymańskiego.
Kibice chorzowskiego Ruchu przyzwyczaili się już do fatalnego sędziowania. Zdarzyły się takie incydenty również w tym spotkaniu. Szczególną uwagę należy zwrócić na liniowego, który "biegał" po przeciwnej stronie trybuny głównej. Każda jego decyzja była spóźniona o kilka sekund. Nie podniósł chorągiewki, kiedy na ewidentnym spalonym znajdowali się dwaj napastnicy Górnika, za co został porządnie "skrytykowany" przez widzów. Błędy popełniał także arbiter główny - Piotr Aleksandrowicz. Przypomina się sytuacja, gdy piłkarz gości klęczał na murawie, a Bizacki delikatnie przerzucił sobie nad nim piłkę. Wówczas napastnik Ruchu usłyszał gwizdek. Okazało się, że za wysoko podniósł nogę! Są to błahostki, jednak przez nie właśnie kibice nie wytrzymują nerwowo.
W przerwie meczu doszło do zasadniczej zmiany w linii pomocy chorzowian. Dobrze grającego Artura Błażejewskiego zastąpił Edward Stanford. "Błażej" pod koniec pierwszej odsłony został ostro sfaulowany przez rywala. Przy tym starciu ucierpiało kolano. Miejmy nadzieję, że nie jest to jednak nic groźnego.
Ruch drugą połowę rozpoczął od ataków. Jednak to goście objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym Nowak wybył piłkę przed pole karne. Ta została ponownie wstrzelona na przedpole bramki gospodarzy. Tam niespodziewanie znalazł się obrońca gości - Marcin Jeziorny, który strzałem po ziemi strzelił pierwszą bramkę w tym spotkaniu.
W 58 minucie padło wyrównanie. Po dośrodkowaniu Michała Smarzyńskiego w polu karnym najwyżej wyskoczył Krzysztof Bizacki i tym sposobem zdobył on kolejną już w tym sezonie bramkę dla niebieskich. Jest to już drugi jego gol zdobyty głową podczas rundy wiosennej. Przypomnijmy, że "Bizak" ma zaledwie 169 centymetrów wzrostu! W samej końcówce dwa razy bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzał Aleksander Kutschma. Pomimo zdwojonych ataków chorzowian w końcówce spotkania, wynik meczu nie uległ już mianie. Niebiescy po raz nie potrafili zdobyć u siebie trzech punktów.
Kibice wywiesili tym razem jedynie 3 fany: Batory, Wielkie Hajduki oraz Zawiercie. W drugiej połowie odpaliliśmy około 10 stroboskopów. Oprócz tego machamy 5 flagami na kijach. Warto nadmienić, iż w meczu tym wspierało nas 5 Widzewiaków. Łodzianie rozgrywali spotkanie ligowe w Jaworznie, na którym zjawiło się 30 naszych sympatyków. .
Trener Jerzy Wyrobek zapowiedział, że będzie rozmawiał na temat swojej osoby z zarządem. Należy się zatem spodziewać zmiany na stanowisku pierwszego trenera. Już za 3 dni chorzowian czeka ciężka konfrontacja w Ostrowcu Świętokrzyskim. W tej sytuacji remis byłby sukcesem...
Strzelcy:
Bizacki 58' - Jeziorny 56'
Kartki:
Kutschma, Bizacki, Smarzyński - Szymański, Lamberski, Partyka, Kalinowski, Adamczyk, Manuszewski, Hubscher
Składy:
Ruch: Nowak - Unierzyski, Sibik, Pokładowski - Kaczorowski (80' Molek), Kutschma, Smarzyński (88' Musiał), Błażejewski (46' Stanford) - Ćwielong, Bizacki, Śrutwa.
Górnik: Szymański - Jeziorny, Adamczyk (85' Kovać), Smoliński, Lamberski, Hubscher (46' Witkowski) - Górski, Manuszewski, Partyka (67' Kalinowski) - Łagiewka, Moskal.
Arbiter: Piotr Aleksandrowicz (Mazowiecki ZPN)
Widzów: 1.500
Konferencja prasowa:
Jerzy Wyrobek, (trener Ruchu Chorzów):
- Znowu remis. Remis, z którego jesteśmy na pewno niezadowoleni. Przeciwnik postawił nam trudne warunki. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, ale niestety, to co Marek powiedział, liczy się to, co jest w środku. Ja mogę tylko jeszcze jedno powiedzieć, że na pewno będę jutro rozmawiał z zarządem na temat mojej osoby. Sytuacja w tej chwili zaczyna być co raz to bardziej trudna. Moim zdaniem zespół zaczyna nieźle grać, ale to za mało. Brakuje nam punktów. Ja już raz przeżyłem tu granie w barażach i wiem ile to zdrowia kosztuje.
- Marek, jak żaden inny trener, miał Ruch dobrze rozpracowany, bo myśmy ze sobą rozegrali de facto 4 czy 5 sparingów, także bardzo dobrze poustawiał zespół. U nas brakowało „kropki nad i”, żeby to wpadło; szczęścia brakowało.
Marek Koniarek, (trener Górnika Polkowice):
- Ruch miał cztery słupki, choć słupek to nie bramka. Liczy się to, co wpadnie do siatki. Moi chłopcy dzisiaj walczyli; walczyli dobrze - tak jak na Widzewie. Uważam, że osiągnęli remis, który zasługuje na to, że zdobyli jeden punkt. Obawialiśmy się tego meczu, szczerze. Wiedziałem, że Ruch musi kiedyś u siebie wygrać.
- Powiem szczerze, że chłopcy chcieli ten mecz wygrać. Jakby nie było tego na 1:1, to mogło być różnie, ale nie… Dobrze, że tak nie było… Remis jest dobry (śmiech). Sędzia te zawody prowadził normalnie i obiektywnie i tutaj nie można mieć zastrzeżeń do niego. Nawet chłopcy mówili mi po meczu, że przy podaniu, jak padła bramka, był spalony. No zagapili się (mowa o piłkarzach Ruchu)… Nawet jeśli był (spalony) pół metra , to kwestia jest koncentracji, a nie błąd sędziego. Ja nie raz strzelałem bramki ze spalonego…
- To Ci je odejmiemy – wtrącił Wyrobek. – Jak mi odejmą, to mam 50 (śmiech).