Miniturniej zakończył w środę letnie zgrupowanie Ruchu Chorzów. Walka na boisku była tak ostra, że nie obyło się w trakcie gry bez drobnych urazów. Ale taka postawa zawodników nie zmartwiła, a wręcz ucieszyła trenera "Niebieskich"
Waldemara Fornalika. - Były drobne stłuczenia, to fakt - przyznaje szkoleniowiec chorzowian. Jednak w czwartek mamy dzień wolny, więc myślę, że wszyscy spokojnie się zregenerują i w piątek już bez przeszkód wyjdą na kolejne zajęcia.
Jest pan zadowolony z pobytu w Wiśle?
Waldemar Fornalik: - Podkreślam to do znudzenia na każdym kroku. Powinno być normą w profesjonalnej piłce, że chłopcy z pełnym zaangażowaniem podchodzą do zajęć. Zrozumieli, że to, co wypracują teraz, zaprocentuje jesienią. Mieliśmy też w Wiśle optymalne warunki do treningów. To, że musieliśmy kilkanaście minut dochodzić na boisku nie było żadnym problemem. Tym bardziej, że murawa na stadionie Wisły Ustronianki, czy na obiekcie Startu była w bardzo dobrym stanie. Należy się od nas duży ukłon dla działaczy tych klubów.
Główne akcenty w tej fazie piłkarskiej edukacji kładliście oczywiście na motorykę?
- Zaskoczę pana. Owszem nad motoryką i kondycją mocno się "pochylaliśmy", ale nie stroniliśmy także od taktyki. Codziennie dokładaliśmy do naszych zajęć jakieś nowe elementy z taktycznej materii.
Ruch będzie preferował jakieś nowe rozwiązania taktyczne?
- Wszystko zostało już wymyślone, natomiast my pracowaliśmy nad dwoma wariantami ustawienia drużyny. W końcówce poprzedniego sezonu graliśmy systemem 4-3-3, czy jak kto woli 4-5-1, a ja jestem zwolennikiem systemu 4-4-2. Będziemy jednak wymiennie stosowali te ustawienia, w zależności od konkretnego przeciwnika.
Ma pan wykonawców do tych wariantów gry?
- W końcówce poprzednich rozgrywek ze względu na kontuzje i brak pola manewru, nie graliśmy systemem 4-4-2. Teraz skład się wykrystalizował i ustabilizował. Jest mocna rywalizacja o miejsce w jedenastce, zatem mam ludzi do wykonywania wszelkich zadań.
Drugą część wiosny Ruch miał znakomitą. Uważa pan, że ten zespół może grać jeszcze lepiej niż na finiszu i może jeszcze zrobić postępy?
- Odpowiem na to pytanie po kilku meczach w lidze. Z drugiej strony, patrząc na nasz sparing z Górnikiem Zabrze, ciśnie się na usta pozytywna odpowiedź.
Może Ruch lubi grać w konspiracji, bo o meczu z Górnikiem nawet piłkarze dowiedzieli się dopiero wychodząc z autokaru?
- To był ukłon w kierunku organizatorów meczu, którzy w trosce o bezpieczeństwo prosili o nie nagłaśnianie potyczki z zabrzanami. Uszanowaliśmy tylko ich wolę. A wracając do sportowych aspektów, tego dnia rozegraliśmy dwa mecze. W Jastrzębiu nasza gra nie wyglądała najlepiej, zwłaszcza w pierwszej połowie. Miałem sporo uwag do drużyny. Z Górnikiem, zespołem bardzo solidnym - wielu do dziś uważa, że spokojnie powinien utrzymać się w ekstraklasie - pokazaliśmy już futbol zbliżony do tego z końcówki poprzedniego sezonu. Po tym meczu można ze sporą dozą optymizmu patrzeć w przyszłość.
Miał odejść z Chorzowa Pavol Balaz, podobno było też spore zainteresowanie Maciejem Sadlokiem. Obaj zostają na Cichej?
- Balaz na pewno zostaje z nami, a co do Sadloka - to ktoś miał się określić do poniedziałku, ale do tej pory nie było już żadnego sygnału w jego sprawie. Do końca okienka transferowego zostało jeszcze sporo czasu, więc niczego nie można przesądzać.
Także tego, że Piotr Stawarczyk nie będzie jedynym, letnim wzmocnieniem Ruchu?
- Niespodzianek nigdy nie można wykluczyć.
Mówi się o powrocie Macieja Scherfchena z Arki Gdynia, a także o możliwości dalszych występów w Ruchu Ireneusza Adamskiego, który wcześniej nie przystał na wasze warunki.
- Były rozmowy z menedżerem Scherchena i jest to możliwy scenariusz do spełnienia. Tak mnie poinformował dyrektor klubu, Mirosław Mosór. Jeśli się pojawi, to na piątkowym treningu. Wtedy zobaczę go po raz pierwszy w akcji. Natomiast o Adamskim nic mi nie wiadomo.
Chorzowska młodzież będzie szturmować kadrę pierwszego zespołu?
- O Sadloku nie trzeba wspominać, Artur Sobiech zasługuje na grę w większym wymiarze czasowym. Prawidłowo rozwija się Piotr Kieruzel, inni też szybko dojrzewają do seniorskiej piłki. W prasie nie będę wystawiał im indywidualnych cenzurek, ale mam nadzieję, że jeszcze 1-2 utalentowanych młodych piłkarzy dołączy przed sezonem do kadry pierwszego zespołu.
Rozmawiał: Zbigniew Cieńciała (Sport)