Działacze Cracovii chętnie widzieliby w swojej drużynie Tomasza Brzyskiego. Nazwisko popularnego "Brzytwy" znalazło się niedawno na liście życzeń "Pasów". Sam zainteresowany przyznaje jednak, że nic nie wie na ten temat. – Poważnie? Pierwsze słyszę. Nikt się ze mną nie kontaktował w tej sprawie – ze zdumieniem odpowiada piłkarz.
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że Brzyski przeniesie się z Ruchu Chorzów do Lechii Gdańsk. Zawodnik wziął nawet udział w testach medycznych, ale ostatecznie klub z Trójmiasta nie zdecydował się na zatrudnienie 27-letniego obrońcy. – Sprawa rzeczywiście ucichła, choć nie jest powiedziane, że działacze Lechii definitywnie ze mnie zrezygnowali – tłumaczy Brzyski.
Do tematu przenosin podchodzi on już jednak z dużo większym dystansem. – Nie ma sensu się tym zamartwiać. Chcę zostać w Ruchu. Jeśli gdańszczanie jeszcze się odezwą, to będę się nad tym poważnie, ale to bardzo poważnie zastanawiał. Bo jeżeli nie byli oni w stanie mnie wykupić za 500.000 złotych, to jest do dla mnie wyraźny sygnał, że nie wierzą w moje umiejętności – dodaje "Brzytwa".
źródło: Niebiescy.pl