Miniony sezon był bardzo udany dla naszych braci z Widzewa. Łodzianie świetnie prezentowali się zarówno u siebie, na wyjazdach, ale także na meczach Ruchu! 1800 osób na Wielkich Derbach Śląska, czy 1000 na finale Pucharu Polski mówi samo za siebie. Piłkarze Widzewa również stanęli na wysokości i wywalczyli awans do ekstraklasy. Inna sprawa, że nie wiadomo, czy będą w niej występować... Serdecznie zapraszamy do przeczytania kibicowskiego podsumowania sezonu fanów RTS-u, które specjalnie dla nas napisała Paula.
Cel na ten sezon był jasny - awans do piłkarskiej ekstraklasy, co szumnie zapowiadali działacze oraz trenerzy. I rzeczywiście już na kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek Widzew był murowanym faworytem. Piłkarze bez większych problemów wywalczyli pierwsze miejsce tabeli. Problemy zaczęły się dopiero po sezonie, kiedy jak bumerang po raz kolejny powróciła do nas sprawa korupcji z lat 2004/2005 i na dzień dzisiejszy nie wiadomo, w której lidze nasz klub wznowi rozgrywki. Miniony sezon był udany nie tylko dla piłkarzy, ale i kibiców łódzkiego Widzewa, którzy to świetnie prezentowali się na swoim stadionie, głośno dopingując i prezentując efektowne oprawy, oraz na meczach wyjazdowych, gdzie licznie wspierali swoją drużynę.
Sezon 2008/09 rozpoczął się wyjazdem do Lublina. Na kilka dni przed planowanym spotkaniem wyniknęło małe zamieszanie związane z brakiem zgody policji na rozegranie meczu, jednak ostatecznie odbył się on zgodnie z planem 2 sierpnia. Na stadionie Motoru stawiło się
1200 fanatyków Widzewa, w tym liczna delegacja naszych FC ze wschodu Polski. Większość z tych osób na mecz weszła z bramą, po czym wynikły małe zamieszki z gospodarzami, z których zwycięską ręką wyszli Widzewiacy. Motor zaprezentował się słabo pod każdym względem, a dla nas był to z pewnością jeden z ciekawych wyjazdów w tym sezonie. Tego dnia zadebiutowała flaga grupy ultras Red Workers.
Następna kolejka to również wyjazd, tym razem na zdegradowane za korupcję Zagłębie Lubin. Mecz odbył się w Polkowicach - powodem był remont lubińskiego stadionu. Pojawiło się tam
400 fanów Widzewa z flagą 1910.
Pierwszy raz przed własną publicznością przyszło wystąpić łódzkim piłkarzom w meczu z Flotą Świnoujście. Zadebiutowały osiedlowe flagi Chojen i Dąbrowy, a fanów nadmorskiego zespołu do Łodzi dotarło zaledwie 17. Kolejna niezbyt liczna grupa gości na al. Piłsudskiego 138, to kibice Warty Poznań, którzy pojawili się w liczbie 20 osób.

Kolejne spotkanie to wyjazd na Dolcan Ząbki. Mecz rozgrywany był w Nowym Dworze Mazowieckim i mimo zakazu naniesionego na nas przez PZPN za awanturę w Lublinie nie było problemów z wejściem na stadion. Stawiło się tam
800 fanów RTS-u. Gospodarze nie prowadzili zorganizowanego dopingu i mecz odbył się w piknikowej atmosferze.
Tydzień później zmierzyliśmy się na własnym stadionie ze Stilonem Gorzów. Fani tego klubu w sile 100 osób przez całe spotkanie dopingowali swoją drużynę i efektownie oflagowali sektor.
3 dni po tym spotkaniu czekał nas kolejny wyjazd – drugi z trzech, na które został nam nałożony zakaz. Mimo tego działacze Górnika Łęczna zapowiedzieli wpuszczenie fanów łódzkiego Widzewa. Pojawiliśmy się tam w sile 276 osób. Kibice Górnika również nie zawiedli, wystawili ok. 200 osobowy młyn i prowadzili doping na przyzwoitym poziomie. Następnie zagraliśmy na własnym stadionie z Kmitą Zabierzów. Mecz niestety bez gości.

Na nudę nie narzekaliśmy długo, bo w perspektywie był mecz ze Stalą Stalowa Wola. W końcu do Łodzi wybierała się konkretna liczba przyjezdnych. Pojemność naszego sektora gości to 450 miejsc, natomiast Stalówki ze zgodami stawiło się ok. 800. Mieli problemy z wejściem na sektor z racji prowokacji ochrony i powolnego wpuszczania. Doszły do tego nieprawidłowości z listą imienną i ochroniarze zamknęli bramki. Grupa Ultra Registi w tym czasie zaprezentowała oprawę składającą się z transparentu o treści "Jak wykazały wszelkie badania Widzew jest nie do wyjebania" oraz trzech sektorówek tworzących komiks. Całość humorystyczna i pomysłowa przypadła do gustu zgromadzonym na stadionie kibicom. Dobre nastroje nie trwały jednak długo, gdyż okazało się, że mimo rozmów z zarządem fani ze Stalowej Woli w dalszym ciągu nie mogą wejść na sektor. Spod zegara rozległo się "Bez Stalówki nie śpiewamy!", co również nie zrobiło wrażenia na włodarzach naszego klubu. W związku z zaistniałą sytuacją przypomnieliśmy dla kogo tak naprawdę toczy się to widowisko, skandując "Piłka nożna dla kibiców!", i opuściliśmy trybunę na znak solidarności z przyjezdnymi. Po krótkiej chwili z płotu zniknęły flagi i doping nie był prowadzony już do końca meczu. Pojawił się za to transparent "Stop prowokacjom" odnoszący się do wydarzeń z Warszawy. Pozostaje tylko współczuć kibicom gości, jak i fanom naszego klubu, którzy przejechali wiele kilometrów, aby poczuć niesamowitą atmosferę panującą na stadionie przy al. Piłsudskiego. Tego dnia została ona zepsuta przez "widzi mi się" działaczy i panów z ochrony.
Tydzień później czekał nas ostatni z wyjazdów "na zakazie", tym razem do Bielska-Białej. Działacze Podbeskidzia zapowiadali przed meczem, że nie mamy po co jechać, bo i tak nie zostaniemy wpuszczeni na stadion. Dla około
200 fanatyków te zapowiedzi nie były straszne i jak się po raz kolejny okazało całkowicie słuszne. Wszyscy po zakupie tanich biletów zostali wpuszczeni na sektor dla gości. Przez cały mecz padał rzęsisty deszcz, co zdecydowanie odbiło się na naszym dopingu. Tego samego dnia około 50 osób wspierało naszych przyjaciół z Chorzowa na wyjeździe na Polonię Warszawa i w dziwnych okolicznościach przyjezdni na stadion nie weszli.
Następnie przyszło nam ruszyć za swoją drużyną na Pucharu Polski, do oddalonego o ok. 400 km Sanoka, na tamtejszą 5-ligową Stal. Pojawiło się tam ok.
300 Widzewiaków, z flagą i bębnem, w którego asyście prowadzony był doping. Piłkarze ten mecz niestety przegrali odpadając tym samym z rozgrywek.
27 września rozegrano na naszym stadionie mecz z GKS-em Jastrzębie. Gości pojawiło się około 200. Na meczu po raz kolejny zabrakło dopingu przez wymyślane przez naszych działaczy bzdurne zasady uniemożliwiające chociażby wejście do klubu po nagłośnienie. Z tego powodu wielu osobom odechciało się zabawy, jedynie przez ostatnie 20 minut prowadzony był doping, którego głównym przesłaniem było hasło: "Władze klubu się zmieniają, fanatycy pozostaną!". Tego samego dnia na terenach ChKS odbył się turniej kibiców Widzewa, w którym zwyciężył Fan Club z Pabianic.
W następną sobotę udaliśmy się do oddalonego o około 70km Turku. Stawiło się tam ponad
2000 Widzewiaków. Cała prosta trybuna, którą zajęliśmy, została bardzo dobrze oflagowana, a grupa Ultra Registi zaprezentowała efektowne flagowisko w asyście 10 rac. Dodatkowo nasz FC Turek przygotował na mecz transparent zachęcający mieszkańców do wybrania właściwej kibicowskiej drogi.

Kolejny mecz na naszym stadionie został rozegrany z GKS-em Katowice. Fani tego klubu domagali się 1000 biletów, dostali 450, a przyjechało ich niestety tylko 300. Prowadzili sporadyczny doping, nie mięli ze sobą flag i ogólnie rzecz biorąc zaprezentowali się poniżej oczekiwań. Po naszej stronie grupa UR'07 przygotowała miłą dla oka oprawę, składającą się z wyklejonego sreberkami transparentu "Blask czerwieni z Obiecanej Ziemi" oraz ułożonych w nasze barwy sreberek. Odbijające się w nich światło rac tworzyło niezapomniany efekt. Na meczu oczywiście nia zabrakło fanów chorzowskiego Ruchu, którzy w licznej grupie weszli na mecz za darmo :)
Tydzień później czekał nas następny wyjazd "na zakazie". Tym razem do Pruszkowa, gdzie remontowany był sektor gości. Mimo tego do podwarszawskiej miejscowości udało się około
300 kibiców, z czego na stadion udało się wejść nielicznym. Ci, którzy mieli mniej szczęścia, udali się do położnego na przeciwko parku. Bez większych problemów można było oglądać z niego mecz i dopingować. Grupa około 50 osób, która znalazła się na stadionie, postanowiła ujawnić swoją obecność i po okrzyku "Piłka nożna dla kibiców" opuścić stadion, a następnie dołączyć do reszty grupy w parku. Doping przez cały mecz prowadzony był zza płotu.

Nasz następny wyjazd to bardzo ciekawa wycieczka do Opola na tamtejszą Odrę. Wybrało się tam
700 fanatyków, którzy nie szczędzili gardeł i przez cały mecz prowadzili doping na bardzo wysokim poziomie. Dodatkowo młodzi ultrasi z UR przygotowali na ten mecz pirotechniczny pokaz, składający się z czerwonych świec dymnych, rac oraz achtungów. Nawet piłkarze nie zawiedli, zafundowali nam mały dreszczowiec i bramkę strzelili dopiero w doliczonym czasie gry. To wszystko wpłynęło na to, że wyjazd do Opola większość osób uważa za najciekawszy w rundzie jesiennej, a zabawa na sektorze tego dnia pozostanie na długo w naszej pamięci.
Ostatni wyjazdowy mecz w roku 2008 to już tradycyjnie zakaz, tym razem do Poznania. Jako powód nałożenia zakazu podany był remont sektora. Okazało się jednak, że ma to niewiele wspólnego z prawdą, po prostu działacze Warty nie mieli zgody na rozgrywanie meczów podwyższonego ryzyka. Mimo tego stawiło się tam około 500 fanów łódzkiego Widzewa, którzy żadnych problemów z wejściem na obiekt nie mieli.

Kilka dni po wyjeździe, 11 listopada w wielu 83 lat zmarł nasz legendarny prezes, twórca potęgi klubu w latach 80-tych, kiedy to RTS odnosił największe sukcesy, pokonując najpopularniejsze europejskie kluby. Pan Ludwik Sobolewski od wielu lat chorował na nieuleczalną chorobę układu nerwowego. W ostatniej drodze towarzyszyły mu tłumy kibiców oraz ludzie związani z piłką nożną z całej Polski. Prezes pożegnany został ze wszystkimi honorami, na co z pewnością zasłużył swoim życiem i oddaniem Widzewowi do ostatnich chwil. Mecz z Motorem rozegrany dzień później był szczególnym wydarzeniem, gdzie po raz kolejny wszyscy kibice chcieli pokazać wielką wdzięczność i szacunek, jakim darzą Pana Ludwika. Na płocie trybuny C zawisł transparent o treści „Stadion imienia Ludwika Sobolewskigo”, a nad nim został ułożony krzyż ze zniczy. Na wyjście piłkarzy pokazano znaną już sektorówkę - banknot z wizerunkiem Prezesa, a pod zegarem zapłonął krzyż z rac. To bardzo wzruszające pokazało, jak wielki człowiek od nas odszedł.
Ostatni mecz, którym pożegnaliśmy się ze stadionem przy al. Piłsudskiego na całą zimę to zaległy pojedynek z kielecką Koroną. Na początku pod zegarem pojawiła się efektowna dwuczęściowa oprawa. Najpierw pasy materiału przedstawiały datę 2012 oraz dłonie kibica zaciśnięte na więziennych kratach wraz z górną częścią transu "Kiedy z polskich stadionów zniknie wszelki blask ...", po czym dolna część została rozwinięta ukazując dalszą część napisu "... nadejdzie czas, że docenicie Nas!". W tym czasie na trybunie pasy materiału zostały przekręcone i teraz widniał na nich odpalający race ultras w asyście flag - szachownic i pirotechniki. Było to nawiązanie do coraz to większych problemów, z jakimi borykają się kibice w związku z nadchodzącym Euro2012. Koroniarze pojawili się w około 300 osób i próbowali dopingować swój zespół, jednak tego dnia poprzeczkę zawiesiliśmy bardzo wysoko i szanse na przekrzyczenie Czerwonej Armii mieli nikłe.
W przerwie zimowej Widzewiacy nie próżnowali. Minęła ona pod znakiem przeróżnych kibicowskich turniejów. Wydana została także książka pt. "Widzew Łódź-Zarys historii klubu i jego kibiców", nad którą prace trwały kilka lat. Ultrasi po raz kolejny udowodnili, że pieniądze przekazywane na zbiórkach nie idą na marne, wygrywając głosowanie na najlepsze choreo jesieni prezentacją z meczu z Koroną "Nadejdzie czas". Wcześniej niż pierwszoligowa runda wiosenna zaczęła się ekstraklasa, co było doskonałą okazją do wsparcia braci z Chorzowa na ich meczach, m.in. w 1800 osób w Wielkich Derbach Śląska.

Zima jednak szybko minęła i rundę wiosenną powitaliśmy wyjazdem na Koronę z bardzo ograniczoną liczbą biletów. Biletów do Łodzi przysłano 770, a na stadion różnymi sposobami udało się wejść około
1000 osobom. Pozostała około 200-osobowa grupa musiała zostać pod stadionem. Na wyjście piłkarzy młodzi ultrasi zaprezentowali oprawę poświęconą naszym świętorzyskim FC z transem o treści "To my dzierżymy Koronę Świętokrzyskie piekielnie czerwone!" i zaprezentowaną w asyście rac sektorówką. Na płocie debiutowała wyjazdowa flaga Bałuciarzy. Świetnie bawili się zarówno ci, którzy znaleźli się na sektorze, jak i osoby będące pod stadionem. Dzicz i Widzewskie pieśni rozlegające się z parkingu najlepiej pokazywały, jakich nasz klub ma fanatyków.

Później miała miejsce inauguracja rundy w Łodzi, gdzie zmierzyliśmy się z Zagłębiem Lubin. Na stadionie pojawił się komplet widzów, w tym 450 gości. Niestety główna oprawa z tego dnia musiała zostać przełożona z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Pojawiły się za to przygotowane przez nasze Fan Cluby transparenty w liczbie około 60. Całej akcji przewodziło hasło "Jesteśmy dumą Naszych miast. Mimo wrogów i przeciwności losu, nie damy przeciwnikom dojść do głosu."
Następnie udaliśmy się na najdłuższy wyjazd sezonu do nadmorskiego Świnoujścia. Na wyspę Uznam dotarło około 500 osób. Na płocie zawisły dwie flagi 1910 i Discovery. Kolejny mecz u siebie nie zapowiadał się specjalnie ciekawie ze względu na przeciwnika, którym był Dolcan Ząbki. Piłkarze niesieni na skrzydłach naszego dopingu zafundowali nam jednak prawdziwy dreszczowiec, na szczęściem z happy endem w postaci zwycięstwa. Zabawa na trybunach tego wieczoru była niesamowita, a atmosfera jakbyśmy co najmniej zdobyli mistrzostwo kraju.

W końcu nadeszły święta i Wielka Sobota, podczas której
700 Widzewskich kibiców zamiast do kościoła z koszyczkami udało się do Gorzowa na mecz naszej drużyny. Doping stał na przyzwoitym poziomie, a Ultra Registi z inicjatywy widzewskich FC z województw lubuskiego i wielkopolskiego przygotowało starannie wykonany transparent o treści "Wielkopolska i Lubuska ziemia jest nas tam od zapierdolenia", który został zaprezentowany w asyście balonów i pirotechniki.

W kolejny sobotni wieczór zagraliśmy z Górnikiem Łęczna. Kibice tego klubu niestety nie pojawili się na naszym stadionie z powodu problemów, jakie stwarza im policja, uniemożliwiając jeżdżenie za swoją drużyną. W końcu została zaprezentowana oprawa, która z powodów atmosferycznych nie mogła być zaprezentowana na poprzednich meczach. Składała się ona z górnego transu o treści "Skręć we właściwą uliczkę a znajdziesz wszystko", pasów materiału na trybunie układających się w napis Miasto Grzechu, łódzkich kamienic na płocie i kurtyny z komiksem. Całość była bardzo efektowna i pomysłowa.
Kilka dni później do Stalowej Woli wybrało się około
800 fanatyków RTS-u z flagami Awanturnicy, 1910, Ludzie Honoru oraz chojeńską wyjazdówką. Stalówka raz po raz zaznaczała obecność swoich zgodowiczów z Rakowa i Resovii . W związku z tym nie obyło się bez wymyślnych, obraźliwych piosenek pod adresem tych klubów. Trzeba jednak przyznać, że z ciekawą oprawą i równym dopingiem zaprezentowali się godnie.

Mecz z Podbeskidziem był chyba najciekawszym, jakie oglądaliśmy w tym sezonie. Świetna gra piłkarzy połączona z świetną atmosferą na trybunach, dała niezapomniany efekt. A to z powodu innowacji, jaka pojawiła się przy al. Piłsudskiego 138. Chóralny doping sektora pod zegarem prezentuje na każdym meczu, jednak tym razem dołączyły się do nas wszystkie inne trybuny na stadionie łącznie z VIP. Każdy sektor po kolei wykrzykiwał pieśni chwalące nasz klub, machając przy tym szalikami i radośnie podskakując. Ta euforia trwała przez cały mecz i udzieliła się również zawodnikom, którzy po wygranym spotkaniu zaprezentowali nam Widzewską Dzicz. Na płocie do góry kołami wisiały dwie flagi Chełmianki, które zmieniły właściciela, a fanów z Bielska Białej przybyło do Łodzi dokładnie 128.
Na kolejny wyjazd, tym razem do Jastrzębia zebraliśmy się w
1200 osób, w tym 300 przyjaciół z Ruchu. Od samego początku świetnie dopingowaliśmy, umilając sobie czas różnymi zabawami, jak np. „ustawka” z fanatykami Ruchu :-) Ultrasi odpalili świece dymne, achtungi i stroboskopy. Dodatkowo pojawiły się serpentyny oraz konfetti. Kolejny niezapomniany wyjazd był za nami.
Podczas następnego meczu na naszym stadionie za rywala mieliśmy Tura Turek. Goście z Turku jak zwykle pojawili się na naszych sektorach, mowa oczywiście o Fan Clubie z tego miasta. Według terminarza w następnej kolejce czekało nas spotkanie z GKS-em Katowice, który na swoim stadionie ma remont i mecze rozgrywa w Jaworznie, oczywiście bez udziału kibiców przyjezdnych. Mimo tego około 30 kibicom Widzewa udało się wejść na obiekt, głównie dzięki prasowym akredytacjom i VIP-owskim biletom. Choć byliśmy tam incognito, nikt nie krył radości po bramkach i małą grupkę RTS na głównej trybunie dało się zauważyć. Warto wspomnieć, że dzień wcześniej około 100 kibiców Widzewa wspierało chorzowski Ruch na wyjeździe do Gdyni. W międzyczasie rozegrany został również finał Pucharu Polski na Stadionie Śląskim w Chorzowie pomiędzy Niebieskimi, a poznańskim Lechem. Na tym meczu obecna była spora, bo około 1000 grupa Widzewiaków z flagami: Żabieniec, Radogoszcz, Bałuty i Bałuciarze.

Podczas ostatniego meczu przed własną publicznością piłkarze przypieczętowali awans do ekstraklasy pewnie pokonując Znicz Pruszków. Po raz kolejny na stadionie pojawił się komplet skorych do zabawy i głośnego dopingu widzów. Atmosferę uświetniła wykonana przez Ultras Widzew oprawa - happening. Zegar podzielono na dwie części, z czego jedna ubrana była w tradycyjny meczowy strój, czyli czerwone koszulki i bluzy, druga zaś w garnitury. Podczas gdy "czerwona" strona zegara bawiła się w najlepsze śpiewając, odpalając race i machając flagami, krawaciarze w skupieniu oglądali mecz, odpowiadając jedynie znaną z filmu "Miś" przyśpiewką "Łubudubu, łubudubu...". Tej oryginalnej prezentacji towarzyszyły transparenty "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawacie" oraz "Kibic w krawacie jest mniej awanturujący się". Na koniec do góry wciągnięto kurtynę przedstawiającą misia - motyw oczywiście został zaczerpnięty z tego właśnie filmu. Już w 4 minucie można powiedzieć zapewniliśmy sobie awans i świętowania tego dnia nie było końca. Ultrasi odpalili bardzo dużo pirotechniki, a po meczu, już z inicjatywy klubu, niebo rozświetliły fajerwerki.

Na ostatni pierwszoligowy wyjazd zdecydowało się pojechać
2300 fanów Widzewa. Miał on miejsce w Płocku i niestety nie udało się nam porywalizować na doping z gospodarzami, gdyż z powodu konfliktu z działaczami pojawiło się ich niewielu, a ci, którzy przyszli, około 70 minuty opuścili stadion.

Zagrać mieliśmy jeszcze z Odrą Opole, niestety ta z powodu kłopotów finansowych i organizacyjnych została wycofana z rozgrywek. Zamiast tego działacze zafundowali nam mecz pomiędzy kibicami, a sztabem szkoleniowym i sparing już zawodowych piłkarzy z drużyną z Cracovią. Po tym każdy udał się świętować awans w swoim gronie, goszcząc przy tym wielu chorzowskich.
Sezon z pewnością można zaliczyć do udanych. Jeśli chodzi o wyjazdy to według statystyk tylko kibice Górnika Zabrze podróżowali lepiej od nas. W pierwszej lidze byliśmy zdecydowanymi faworytami. Frekwencja na własnym stadionie wypadła niestety nieco słabiej. Zaprezentowaliśmy szereg efektownych opraw, a kilka z nich zyskało uznanie ultrasów z całego kraju, zajmując wysokie miejsca w rankingach. Jako duży sukces trzeba też zapisać dobrowolne włączanie się w doping całego stadionu. Przez cały sezon w mniejszych lub większych liczbach wspieraliśmy Ruch Chorzów i na żadnym meczu Reprezentacji Polski nie zabrakło przedstawicieli naszego klubu, często z flagami. Teraz pozostaje czekać na decyzję, wszyscy mamy nadzieję, że będzie ona dla nas korzystna i pierwszego sierpnia rozpoczniemy grę w sportowo wywalczonej ekstraklasie.
źródło: Niebiescy.pl