Piłkarzem, który najbardziej zaznaczał, że chce opuścić Ruch, był
Marcin Nowacki. Popularny "Mały" miał nadzieję, że będzie mógł wrócić do Odry Wodzisław Śląski. Kwestia transferu trochę sie jednak oddaliła. - W Odrze bardzo dużo się zmienia. Czytałem, że trener Wieczorek jest kandydatem do objęcia Arki Gdynia. Chciałem wrócić do Wodzisławia właśnie ze względu na trenera Wieczorka, który widział mnie w zespole - mówi 28-letni Nowacki, z którym rozmawialiśmy tuż po sparingu z Tatranem Presov.
Występ w pierwszym sparingu uwieńczyłeś świetną asystą przy bramce Sobiecha. Jesteś zadowolony ze swojej gry?
Marcin Nowacki: - Asysty chyba zawsze cieszyły mnie bardziej niż bramki. Te prostopadłe piłki były moim dużym atutem. Dzisiaj też się udało. Właśnie tak chciałem zagrać i fajnie, że Artur to wykorzystał. Strzelił ładną bramkę z lewej nogi, jego słabszej. Zauważyłem na treningach, że piłkarsko nieźle to wygląda z mojej strony. Przynajmniej tak mi się wydaje. Forma jest całkiem niezła. Już końcówka sezonu, kiedy przyszedł trener Fornalik, była dobra w naszym wykonaniu.
To początek powrotu do Twojej optymalnej formy?
- Chciałbym, żeby tak było. Kiedy trener Fornalik przyszedł do nas, to coś się zmieniło. Tchnął w nas takiego piłkarskiego ducha i wymaga też od nas, żebyśmy grali konsekwentnie taktycznie. Po pierwszym sparingu nie można wyciągać jeszcze wniosków, chociaż Tatran Presov jest na innym etapie przygotowań. Oni już praktycznie za tydzień zaczynają ligę, a my dopiero rozpoczęliśmy okres przygotowawczy. Myślę, że motorycznie nie ustępowaliśmy im jakoś mocno.
Jaka będzie Twoja przyszłość? Zostaniesz w Ruchu, czy może przeniesiesz się do Odry, z którą prowadziłeś rozmowy?
- Jakieś tam rozmowy były, ale w Odrze bardzo dużo się zmienia. Czytałem, że trener Wieczorek jest kandydatem do objęcia Arki Gdynia. Chciałem wrócić do Wodzisławia właśnie ze względu na trenera Wieczorka, który widział mnie w zespole. Ja do końca obozu jestem w Wiśle i jeżeli nic się nie wyjaśni, to zostaję w Ruchu. Nie mam zamiaru dwa tygodnie przed ligą zmieniać klubu. Przygotowuję się z zespołem pod kątem grania w ekstraklasie. Menedżer coś tam działa, ale nie robię sobie jakichś dużych nadziei.
Gdzie w takim razie widzisz siebie w kolejnym sezonie? Chciałbyś zostać w Ruchu, czy jednak przejść do innego klubu?
- Nie powiedziałem, że chcę odejść na siłę. Po prostu sytuacja zmusiła mnie do tego, że musiałem szukać nowego pracodawcy. Sytuacja w Ruchu powoli się zmienia, ale jeszcze jest daleka droga do tego, żeby wszystko zostało uregulowane. Zmienia się jednak na lepsze i mam nadzieję, że zostanę w Chorzowie. Nie chciałem odchodzić na siłę. Patrzałem na przyszłość, na rodzinę, a nie na to, czy będę tutaj czy nie. Rodzina jest najważniejsza. Półtora roku temu przyszedłem do Ruchu, a częste zmiany zespołu nie są fajne.
Jestem zadowolony, że Ruch podał mi rękę, bo nie chciałem wtedy wracać do Grodziska. Ukłon w stronę działaczy za to, że tak postąpili. Zauważyli mnie i mogę grać w tym klubie, a jest to wielki klub jeżeli chodzi o polską piłkę. Musimy jednak szukać różnych rozwiązań i czasami trzeba szukać nowego pracodawcy. Powoli wszystko jest jednak naprawiane.
Działacze zapowiadają, że do rozpoczęcia nowego sezonu wszystko zostanie uregulowane.
- Płynność finansowa jest bardzo ważną rzeczą, bo można się wtedy skoncentrować tylko na graniu. Grając w Chorzowie przez jakiś czas bez środków finansowych, było naprawdę ciężko. Jest dużo wydatków. Nie chcę tutaj przesadzać, ale kiedy mamy komfort finansowy ze strony klubu, jest naprawdę lepiej. Nie chodzimy wtedy i nie rozmawiamy o tym, czy dostaliśmy pieniądze czy nie. Nie musimy się o to martwić, tylko koncentrujemy się na grze. Sytuacja powoli się klaruje, ale jeszcze długa droga. Działacze obiecali nam, że do końca lipca uregulują wszystkie zaległości, a nie do rozpoczęcia rozgrywek, bo w sumie nie wiadomo kiedy te rozgrywki wystartują. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)