Jeszcze w poniedziałek na treningu "Niebieskich" była pełna frekwencja, tymczasem wczoraj okazało się, że Cichą może opuścić nawet czterech podstawowych zawodników!
Najbliżej zmiany otoczenia jest na pewno Tomasz Brzyski. Wczoraj obrońca pojawił się w poznańskiej klinice Rehasport na szerokich badaniach, zleconych przez Lechię Gdańsk. - Niektóre wyniki już znam, na razie wszystko wychodzi bardzo dobrze. Zostałem też prześwietlony ze wszystkich stron, ale na pewno żadnych urazów lekarze nie znajdą, bo w karierze nie miałem nawet jednego złamania. Dziś będę miał drugą część badań i jeśli kluby zdążą się porozumieć, w czwartek dojadę już na obóz Lechii do Gutowa. Jeśli nie, wracam do Ruchu - relacjonuje Brzyski.
Czy tak daleko posunięte sprawdzanie zdrowia piłkarza oznacza, że Brzyski jest już jedną nogą nad morzem? Nie do końca... - Sprawa nieco się skomplikowała, ale negocjacje są cały czas w toku - mówi Radosław Michalski, dyrektor sportowy gdańszczan. Ta komplikacja to jak się łatwo domyśleć kwota odstępnego, która opiewa na 500.000 zł. Lechiści bardzo chętnie widzieliby Tomasza w swoim zespole, ale za kwotę o 200 tys. mniejszą. - Też słyszałem, że Lechia chce coś utargować, ale chyba nic z tego nie wyjdzie - mówi Brzyski. Mimo tego zafundowanie piłkarzowi podróży do Poznania i szczegółowych badań jasno sugeruje, że jednak bliżej mu nad morze niż na Śląsk. - W Gdańsku spotkałbym się ze znajomymi z Korony: Jakubem Zabłockim, Maciejem Kowalczykiem i Marcinem Kaczmarkiem, więc na pewno łatwiej byłoby się wkomponować w zespół - podsumowuje Brzyski.
źródło: Sport / Niebiescy.pl