21-letni Marcin Sobczak był największym bohaterem chorzowskiej drużyny w rundzie jesiennej minionego sezonu. Przebojem wdarł się do pierwszego składu. Jego dwa trafienia dały zwycięstwo w meczu z Polonią Bytom.
Po półrocznym okresie wypożyczenia wracasz do Ruchu. To dobra wiadomość nie tylko dla kibiców - których jesteś ulubieńcem - ale również dla ciebie?
Marcin Sobczak: - Nie miałem wyboru. W końcu mam podpisany kontrakt z Ruchem do końca grudnia 2012 roku. Faktycznie, jestem szczęśliwy, że po okresie wypożyczenia, znów wróciłem do Chorzowa. Dobrze czuję się w tej drużynie, miałem bardzo udaną jesień, strzeliłem kilka radujących mnie bramek. Pewnie, że żałuję, że nie mogłem grać także wiosną, ale to już nie ode mnie zależało.
Wyszła przykra sprawa z MSK Żilina.
- W pewnym momencie zastanawiałem się, czy rzeczywiście jestem taki słaby, że Słowacy zrezygnowali ze mnie. Ten zły tok myślenia na szczęście mi minął. Umocniłem się. Zacząłem myśleć wyłącznie o piłce i o tym, że w sporcie mogę osiągnąć jeszcze wiele sukcesów, w końcu jestem jeszcze młodym zawodnikiem.
Pomocną dłoń wyciągnęła drużyna z Bełchatowa.
- Byłem szczęśliwy, bo znalazłem się w zespole, który przez dłuższy czas walczył o mistrzostwo kraju. Może wiele tam nie nagrałem się, ale ciężko było przebić się do składu, rywalizować z piłkarzami, którzy są naprawdę dobrzy, grali w europejskich pucharach. W Bełchatowie sporo się nauczyłem, jestem lepszy piłkarsko. Bardzo mnie zadowalał sposób prowadzenia treningów przez Rafała Ulatowskiego. To naprawdę dobry trener.
Pod opieką Waldemara Fornalika "Niebiescy" grają dobry futbol. Uważasz, że obecną drużynę stać w nowym sezonie na walkę o miejsce w pierwszej szóstce?
- Trudno mi powiedzieć, bo w tym dobrym okresie nie było mnie w Ruchu. Ale z tego co mi wiadomo, chłopaki mówią, że są zadowoleni, mocni, głodni większego sukcesu.
Trener Waldemar Fornalik dzwonił już do Ciebie, by oznajmić, że widzi Cię w drużynie?
- Jeszcze nie. Ale pewnie niedługo zadzwoni telefon od trenera.
źródło: Ruch Chorzów / Niebiescy.pl