- Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone. Nie wycofuję się - zaznacza Mariusz Klimek, właściciel większościowego pakietu akcji Ruchu Chorzów.
- Gdy powiedziałem, że klub ma pewne problemy ekonomiczne, to przesądzono, że Ruch nie żyje. Gdy powiedziałem, że wyjeżdżam za granicę, to szybko żywcem mnie pogrzebano. Ale choć dostałem dziesięć kul w plecy, to ja się z tego grobu wygrzebię - mówi Klimek.
Wczoraj po południu właściciel "Niebieskich" wrócił do kraju i od razu rzucił się w wir spraw związanych z klubem. - Przyleciałem do Polski przed chwilą i nie wszystko jeszcze ogarnąłem, a spraw związanych z drużyną trochę się nawarstwiło. Mogę powiedzieć jedynie, że zmiany w Ruchu na pewno będą - zdradził.
źródło: Sport / SportSlaski.pl