Nadchodzą wielkie zmiany w chorzowskim klubie. W najbliższych dniach zostanie zorganizowana konferencja prasowa, na której dowiemy się, kto będzie dalej odpowiadał za losy czternastokrotnych mistrzów Polski. W doniesieniach prasowych od kilku tygodni pojawia się nazwisko
Janusza Patermana, przymierzanego do funkcji nowego prezesa na Cichej. Jak się okazuje, w medialnych spekulacjach było sporo prawdy. - Lada dzień, może w piątek, a może na początku przyszłego tygodnia, spotkamy się z dziennikarzami i wyłożymy wszystkie karty na stół - zapewnia Janusz Paterman.
Pan zostanie liderem nowego układu?
Janusz Paterman: - Chyba nie będzie innego wyjścia.
W klubie w nowych rolach pojawią się także "Niebiescy" od lat - Edward Lorens i Mariusz Śrutwa?
- Będą zmiany, bo po prostu być muszą - to nie podlega dla mnie dyskusji. Na pewno w informacjach, jakie krążyły ostatnio w mediach, było sporo prawdy. Także w kwestii nazwisk dziennikarze się nie mylili. Za wcześnie jednak na szczegóły, bo muszę z wszystkimi najpierw porozmawiać.
Może pan zapewnić sympatyków "Niebieskich", że wreszcie na Cichej pracować będą fachowcy i że wróci do klubu normalność?
- To są bardzo istotne sprawy. Nie może być tak, że w klubie piłkarskim pracuje tylko jeden człowiek, który zna się na piłce. Klub piłkarski to bardzo specyficzny biznes. Zresztą nie biznes robi się na piłce, tylko piłka jest motorem biznesu. Dlatego potrzebni są w klubie dużego formatu fachowcy. Ruch to była od zawsze zwarta grupa ludzi, którzy się szanowali wzajemnie, pomagali sobie, tworzyli ciepły wizerunek niebieskiej "eRki".
Trener Waldemar Fornalik nie ma jeszcze kontraktu. To nie jest powód do niepokoju?
- Nie ma żadnego! To był mój pierwszy trenerski typ, a podziękować możemy Widzewowi, który go zwolnił. Moim zdaniem, łodzianie źle zrobili, ale dla nas dobrze się stało. Alternatywą dla Waldka był w trudnym momencie Michał Probierz, też człowiek stąd, ale Waldek się zgodził i proszę zobaczyć, jaką robotę wykonał dla Ruchu.
Potwierdził swoją klasę szkoleniową, ale to także bardzo poważny człowiek. Nie podpisze nowego kontraktu, jeśli nie zostaną spełnione określone warunki, standardy, jakie obowiązują w ekstraklasie.
- Patrzyłem jak wyrasta u boku Edwarda Lorensa, a potem jak sam sobie doskonale w tym zawodzie radzi. Wiem też, jak bardzo jest to poukładany człowiek, jaką ma osobowość. Na takich charakternych ludzi, oddanych klubowi, będziemy stawiać. Także takich piłkarzy będziemy dobierać do Ruchu. Dla tych, którzy będą jedynie chcieli znaleźć sobie wygodną przystań w Chorzowie, nie będzie miejsca.
To wszystko brzmi bardzo zachęcająco, ale cokolwiek dobrego by mówić, to najważniejsze są pieniądze. A tych, niestety, nie było ostatnio w Chorzowie.
- Na pewno nie będzie bajerowania, ani bujania w obłokach, bo to prędzej, czy później skończy się kłopotami. Nie ukrywam też, że sytuacja Ruchu jest trudna, ale nie tak beznadziejna, jak wynika to z przekazu osób pośrednich. Pracujemy intensywnie także nad ekonomią, ale jak powiedziałem na początku - karty na stół wyłożymy w najbliższym czasie.
Rozmawiał: Zbigniew Cieńciała (Sport)