Ponad miesiąc temu minęły trzy lata odkąd Katarzyna Sobstyl została prezesem Ruchu Chorzów. Okres jej rządów na Cichej przeplatały tak pozytywne, jak i negatywne działania. W sondzie przeprowadzonej na naszej stronie tylko 17% fanów uznało, że Pani Sobstyl nadal powinna piastować funkcję prezesa Ruchu. Przeciwnych temu pomysłowi było aż 77% kibiców. W mediach coraz głośniej mówi się, że wkrótce stanowisko prezesa obejmie Janusz Paterman. - Myślę, że na pewno jakieś zmiany w Ruchu będą. Jakie? Nie wiem. Proszę tylko o jedno - nie dywagujmy o tym teraz i dajmy sobie szansę zamknięcia sezonu i jego podsumowanie - mówi w rozmowie z nami Katarzyna Sobstyl.
We wtorek firma Lotto została sponsorem technicznym Ruchu Chorzów. Rozmawialiście już o rozszerzeniu współpracy z Grupą Empik Media & Fashion (w jej skład wchodzi firma Optimum Distribution, wyłączny dystrybutor marki Lotto w Polsce - przyp. red.), np. o sponsoring strategiczny?
Katarzyna Sobstyl: - Nie rozmawialiśmy o tak szerokim zakresie współpracy, ale rozmawialiśmy o innych działaniach nie związanych już stricte ze sponsoringiem technicznym. Konwersacje dotyczyły szeroko pojętych działań marketingowo-PRowych. Na początku czerwca będą dni miasta Chorzowa i fajnie by było, gdyby nasz zespół zaprezentował się już w nowych koszulkach z logo Lotto. Niestety, nie jesteśmy w stanie czasowo tego zrealizować. Natomiast firma Lotto podjęła wyzwanie i na pewno będzie chciała się pokazać na dniach miasta. Mam nadzieję, że takich imprez promujących markę Ruchu, jak i markę Lotto będzie dużo na przestrzeni tych trzech lat, bo na tyle podpisaliśmy umowę. To jest dopiero początek. Teraz kończymy stary sezon, chcielibyśmy go podsumować i wyciągnąć wnioski z naszych działań, a także z mojej trzyletniej pracy. Później zobaczymy co dalej, jakie będą nasze następne poczynania. W poprzedni poniedziałek benefisem w Teatrze Rozrywki rozpoczęliśmy 90-lecie Ruchu, więc jest przed nami bardzo dużo pracy, a pracuje z nami tylko 10 osób.
Pytaliście niedawno kibiców, którą drużynę chcieliby zobaczyć na obchodach 90-lecia klubu. Fani wybierali między Atletico Madryt, Panathinaikosem Ateny, a Widzewem Łódź. Wiadomo już, z kim "Niebiescy" zmierzą się w swoje kolejne urodziny?
- Stronę sportową oddaję Mirkowi Mosórowi, który jest członkiem zarządu ds. sportowych, więc myślę, że spokojnie wybierze właściwą drużynę. Na pewno będziemy to wspólnie konsultować ze sobą. Stronę marketingową z przyjemnością oddaję Pani Marzenie Mrozik i osobom tworzącym ten pion: Monice Richter-Negro oraz Mariuszowi Gudebskiemu, który jest rzecznikiem prasowym.
W zapleczu administracyjnym mam wsparcie w osobach Pani Małgosi Wiernik, Pani Aliny Feliks, Pani Ani Przybyły i Pana Krzysztofa Jakubczaka. Bezpieczeństwem zajmują się Krzysiek Hermanowicz i Tomek Sekuła. Mam też nadzieję, że Mariusz Gudebski, który jest u nas krótko, ale już się sprawdza, też podejmie jakieś wyzwanie, chwyci pałeczkę i pomoże nam w tych działaniach.
Czy po tym sezonie liczb osób pracujących w klubie się zwiększy?
- Nie chcę mówić ani tak, ani nie. Myślę, że na pewno jakieś zmiany w Ruchu będą.
Okres Pani prezesury wiąże się z sukcesami i porażkami. Jakie ma Pani kolejne pomysły na pozytywne wydarzenia wokół klubu?
- To tak naprawdę nie moje sukcesy. Ja będę powtarzać to z uporem maniaka. To ludzie tworzą zespół, a on jest w stanie osiągnąć niesamowite wyniki, niezależnie od tego, czy raz jest lepiej, a raz gorzej. Dzięki temu, że mam tak fantastyczny zespół ludzi, mimo tego, iż niektórzy nie widzą naszej ciężkiej pracy i wytykają nam błędy, to z drugiej strony mamy spektakularne sukcesy, których inne kluby nie mają. Cofnę się do zeszłego poniedziałku. Ile klubów miało robiony benefis? Nikt. Dzień później podpisaliśmy umowę z firmą Lotto. Jest Wielka Orkiestra, jest debiut spółki na rynku NewConnect, spłata starych zobowiązań, wejście do ekstraklasy i utrzymanie się w niej. Dajcie mi szansę, to zobaczycie, co będzie dalej.
Trwają już rozmowy z potencjalnym sponsorem, który zajmie miejsce w centralnym miejscu koszulki?
- Jeżeli znowu powiem, że trwają rozmowy, to za chwilę usłyszę "ale, bo Pani Prezes mówiła". Bardzo proszę, żeby nie przeszkadzać Ruchowi w jego działaniach. Chcę, żeby Ruch był jednością, żeby nie był dzielony na kawałki, aby nie było, że jedni są lepsi, a drudzy gorsi. Stwórzmy silną niebieską rodzinę. Dajmy wsparcie Ruchowi i pomóżmy mu, a efekty będą coraz bardziej widoczne. Mimo takiego antagonistycznego ostatnio podejścia do mojej osoby, udało nam się mimo wszystko sfinalizować rzeczy, które mieliśmy w zamierzeniach. Mam nadzieję, że będzie tak dalej i zrealizujemy nasze kolejne pomysły. Myślę, że do 20 kwietnia przyszłego roku, czyli naszego 90-lecia wydarzy się jeszcze wiele rzeczy.
Wkrótce skończy się umowa z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Ta współpraca będzie kontynuowana, czy może planujecie ją zakończyć?
- Absolutnie nie chcemy rezygnować ze współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Na naszych koszulkach na pewno znajdzie się miejsce dla czerwonego serca, które bije dla nas wszystkich. Nie można tak łatwo zrezygnować z czegoś tak wspaniałego. Serce zostaje bezwzględnie i bezwarunkowo. A gdzie ono będzie? To się okaże w nowym sezonie.
Przed wejściem na giełdę udało się spłacić stare zadłużenie, ale w między czasie pojawiło się nowe, m.in. wobec piłkarzy.
- Najgorsze było to, że musieliśmy spłacić nie nasze długi. Inne kluby zaczynały od zera i budowały spółkę od początku, a my z góry dostaliśmy balast, który nas ciągnął w drugą stronę. Gdyby nie to, znaleźlibyśmy się w zupełnie innym miejscu. Nie byłoby tych wystąpień naszych zawodników i czytania oświadczeń, że jest bardzo ciężka sytuacja w Ruchu. To nie jest tak do końca. Faktycznie zalegamy, ale nikt nie mówi, że zalegamy historycznie ze zobowiązaniami dla zawodników. Czasami trzeba trochę wyrozumiałości i cierpliwości, a także spojrzenia na to z troszeczkę innego punktu widzenia. Takie wyciszenie organizmu pomogło niejednokrotnie rozwiązać wiele problemów.
Jak wysokie jest zadłużenie wobec zawodników?
- Spłata starych zobowiązań to jest kwota ponad 5 milionów. Ja nie mam takiego zadłużenia wobec zawodników. Jest półtora miesiąca zaległości, więc nie można tego porównywać ze sobą. Ruch nie wstydzi się swoich wyników. Ja nie ukrywam tego, że mamy 4,5 miliona strat, że brakuje nam płynności, a sytuacja jest taka, a nie inna. Nikt jednak nie mówi, że jest tak źle, iż ja nie płacę ZUS-ów, podatków i innych zobowiązań. Nie można widzieć tylko tej złej strony. Trzeba zobaczyć inne działania, które są robione na rzecz Ruchu i trzymać kciuki, żeby było jak najlepiej.
Kiedy wobec tego piłkarze mogą się spodziewać swoich zaległych pieniędzy?
- Tak naprawdę piłkarze dostają pieniądze średnio co dwa tygodnie. Są to różne wysokości. Ja mam 300 tysięcy zaległości, które mam nieuregulowane od innych. Jest to znaczna kwota na dzień dzisiejszy, choć część pieniędzy już wpłynęła. To nie jest tak, że ja nie płacę, bo całkowicie nie mam. Jest tak tylko dlatego, że nie spływają do mnie te należności i nie mam czym zapłacić. Mimo to, na bieżąco staramy się uregulować nasze zobowiązania wobec zawodników.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)