Grzegorz Baran (pomocnik Ruchu):
- W meczu przeciwko tak klasowemu zespołowi popełniliśmy zbyt dużo błędów. Praktycznie to my sami sobie strzeliliśmy trzy bramki! Ale na pewno nie podeszliśmy do tego spotkania na luzie. Dwie bramki straciliśmy w końcówce meczu. Chcieliśmy tutaj zagrać o jakieś punkty, ale się nie udało. Przy stanie 2:1 mieliśmy okazję. Dobrą sytuację zmarnował Wojtek Grzyb i Michał Pulkowski. Nie strzeliliśmy tego i to się na nas zemściło.
Jeśli chodzi o rozstrzygnięcie rozgrywek, to żal mi tego, że w przyszłym sezonie nie zagramy Wielkich Derbów Śląska. Ale co zrobić, tak się to ułożyło. Górnik był cały czas na ostatnim miejscu w tabeli. Natomiast bardziej żal mi jest Cracovii, w której gra mój brat. No trudno. Mam nadzieję, że po następnym sezonie obie te drużyny awansują do ekstraklasy. (rob)
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- W dzisiejszym meczu byliśmy tłem drużyny, która walczyła o punkty w poprzednich kolejkach. I to zarówno jeśli chodzi o podejście, zaangażowanie i styl prezentowany na boisku. Szkoda, że tak to się skończyło. Gdybyśmy przegrali 2:1, to wielkiego wstydu by nie było.
Ciężko ocenić to, dlaczego tak dzisiaj zagraliśmy. Tydzień temu utrzymaliśmy się w lidze i wkradło się chyba troszeczkę luzu w nasze poczynania. Trudno, najważniejsze, że pozostajemy w ekstraklasie. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie lepiej to będzie wyglądało.
Popełniłem kardynalny błąd w pierwszej połowie. Straciliśmy przez to bramkę. Niestety w 88 minucie podkręciłem kolano. Mam nadzieję, że to nie będzie bardzo poważna kontuzja. To się jednak okaże na dniach. (rob)
Ireneusz Adamski (obrońca Ruchu):
- Przyjechaliśmy tutaj powalczyć. Chcieliśmy osiągnąć dobry rezultat. Do momentu 2:1 byliśmy godnym rywalem. W końcówce się rozluźniliśmy, zabrakło koncentracji i przez to straciliśmy dwa gole. Wynik nie odzwierciedla naszej gry. Wydaje mi się, że nie zagraliśmy źle. Mogliśmy doprowadzić do remisu, a być może wtedy inaczej by się ułożył mecz.
Do końca czerwca mam kontrakt z Ruchem. Zobaczymy co będzie dalej. Nie ukrywam, że bardzo chciałbym zostać na Cichej. Ale nie wiem czy działacze będą chcieli, żeby tak było. Jeżeli nie, to chciałbym i tak zostać na Śląsku. Zadomowiłem się już tutaj. Żona ma tutaj pracę, dzieci chodzą do przedszkola. Nie chcę im robić wycieczek. Ale zobaczymy jak się mój los potoczy, mam nadzieję, że w dobrym kierunku.
Wojciech Grzyb: (pomocnik Ruchu):
- Wynik 4:1 nie dobrze wygląda na papierze. Ale ten, kto widział ten mecz, ten wie, że do 80 minuty było 2:1. Graliśmy wtedy jak równy z równym, mieliśmy swoje okazje. Ja zmarnowałem okazję i „Pulek”. Nie wiem czemu, ale wtedy Legia zaczęła grać na czas. Może się bała, że straci to zwycięstwo? Mecz się jednak tak potoczył, że skończyło się 4:1. Można by pomyśleć, że Legia nas rozniosła, ale to jest mylne.
Moja okazja z drugiej połowy byłaby stuprocentowa, gdybym się lepiej zabrał z piłką. Szczerze mówiąc, biegłem ostatkiem sił. „Mały” powinien to chyba rozegrać z Arturem Sobiechem. Ja się to we wszystko wmieszałem, piłka trafiła do mnie. Mój strzał był wynikiem braku jakiejkolwiek koncepcji. Powinno być 2:2, więc biję się w pierś.
Nie chcę się wypowiadać na temat spadkowiczów, bo to ich problem. Najważniejsze jest to, że dziś wyprzedził nas ŁKS i skończyliśmy w tabeli na 10 miejscu. To poniżej naszych oczekiwań.
źródło: Niebiescy.pl