Czy sobotni mecz przy Łazienkowskiej może zadecydować o przyszłości niektórych piłkarzy Ruchu? Zdaniem ich opiekuna może się tak stać, lecz… wcale nie musi.
Stołeczna ekipa w miniony weekend, remisując we Wrocławiu ze Śląskiem (1:1), została pozbawiona szans na skuteczną walkę o tytuł Mistrza Polski. Ale z pewnością sezon będzie chciała zakończyć wygraną i to jak najefektowniejszą. Fani "Wojskowych" na pewno jednak obawiają się boiskowej konfrontacji ich ulubieńców z Ruchem. Nie tak dawno chorzowianie okazali się przecież lepsi w półfinałowym dwumeczu Pucharu Polski. - Legia będzie chciała się zrewanżować za te spotkania i udowodnić, że wtedy po prostu jej nie wyszło - ostrzega swych zawodników Waldemar Fornalik. - Musze powiedzieć chłopakom, by liczyli się z tym, że czeka ich trudny mecz. Odbędzie się on w Warszawie i będzie zakończeniem tak naprawdę przegranego dla naszych rywali sezonu - ocenił szkoleniowiec, zwracając uwagę na to, że warszawianie na pewno ostatniego spotkania w sezonie nie "odpuszczą". - To jest w tym momencie dla Legii sprawa ambicjonalna - dodał.
W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się na korytarzach przy Cichej o odważnych ruchach personalnych i wietrzeniu szatni "Niebieskich". Mariusz Klimek, właściciel większościowego pakietu akcji Ruchu, mówił kilka tygodni temu, że w przerwie letniej na listę transferową ma zostać wystawionych aż 14 graczy. Czy sobotni mecz może więc zadecydować o tym, kto niebawem spakuje się i pożegna z Chorzowem? - Jeden mecz może zadecydować o losie zawodnika, ale wcale nie musi. Dopiero będziemy przeprowadzać różne analizy i wtedy podejmować decyzje. W chwili obecnej są zresztą w klubie ważniejsze sprawy - zakończył Fornalik.
źródło: Niebiescy.pl