Grzegorz Wesołowski (trener ŁKS-u):
- Przyjechaliśmy tutaj z nastawieniem wywiezienia przynajmniej punktu. Temu podporządkowana była taktyka. Mieliśmy grać uważnie w obronie i czekać na kontry. Były sytuacje ku temu, żebyśmy zdobyli bramkę jeszcze w pierwszej połowie. Biskup miał 100-procentową okazję. Jeżeli nie strzela się bramek na wyjeździe, to w którymś momencie może przyjść nieszczęście. Tak się zdarzyło, że był rzut karny, a wszystko, co się później działo na boisku, było konsekwencją tego, że zrobił się bałagan. Chcieliśmy wyrównać za wszelką cenę, a te czerwone kartki na koniec to szczyt głupoty.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu):
- Przychylam się do wypowiedzi Grzegorza. Faktycznie, mecz dla nas był trudny szczególnie w pierwszej połowie. Na szczęście Krzysiek Pilarz obronił strzał Biskupa. Nie układała nam się ta gra. ŁKS był dobrze zorganizowany, umiejętnie wyprowadzał kontrataki i grało nam się ciężko. Po przerwie zagraliśmy już trochę lepiej, z większym "zębem" i przyszły tego efekty. Dla nas najważniejsze było utrzymanie i wiedzieliśmy, że zwycięstwo w tym meczu da nam je. Kiedy obejmowałem zespół, niewielu wyobrażało sobie, że ten zespół się utrzyma, chociaż większość w to wierzyła. Tymbardziej cieszę się, że Ruch pozostaje w ekstraklasie.
źródło: Niebiescy.pl