Na Stadionie Śląskim piłkarze walczyć będą o ekstraklasę dla Chorzowa, tymczasem na Cichej zanosi się na personalne trzęsienie ziemi. Czy Janusz Paterman, Edward Lorens, Mariusz Śrutwa, Radosław Gilewicz - to przyszli decydenci Ruchu?
Odmienieni przez trenera Waldemara Fornalika "Niebiescy" od kilku kolejek z ogromną determinacją walczą o utrzymanie się w ekstraklasie. Dzisiejsze spotkanie na Stadionie Śląskim może ostatecznie załatwić tę kwestie, a zwycięstwo nad ŁKS przesądzi o tym, że w przyszłym sezonie Chorzów nadal będzie emocjonował się meczami ekstraklasy. Jak się jednak okazuje nie tylko na murawie, ale i poza boiskiem toczą się ogromnie ważne dla losów czternastokrotnych mistrzów Polski spotkania. - Nie chcę zdradzać pewnych naszych ruchów, bo na to jest za wcześnie, ale mogę zdradzić, że po sezonie nastąpią przetasowania w klubie i dojdzie do, myślę, dość zaskakujących zmian personalnych - Mariusz Klimek, właściciel większościowego pakietu akcji spółki Ruch Chorzów SSA, dzień po Pucharze Polski w dość enigmatycznych słowach dawał do zrozumienia, że obecny model zarządzania klubem wymaga radykalnych zmian i odważnych posunięć kadrowych.
W Chorzowie huczy więc od plotek, spekuluje się, że obecny sternik Ruchu przekaże władzę w klubie nowym ludziom. Zresztą sam Mariusz Klimek na spotkaniu z chorzowskimi kibicami przyznał, że usunie się w cień, jeśli tylko znajdzie odpowiedniego następcę i że jest obecnie na etapie poszukiwań "lidera-fightera", który zadbałby nie tylko o podupadające finanse klubowe, ale zadbałby o naprawę mocno ostatnio nadwerężonego wizerunku niebieskiej "eRki". W tej sytuacji przesądzone byłby najprawdopodobniej losy mocno "podpadającej" kibicom prezes Katarzyny Sobstyl. Tajemnicą poliszynela jest również fakt, że "ukonstytuował" się już "gabinet cieni" na Cichej, pytanie tylko, czy jest to ekipa, o której nadmieniał zagadkowo Mariusz Klimek?
Na czele nowego układu znajduje się chorzowski biznesmen Janusz Paterman, a wiceprezesem zostałby były znakomity zawodnik, a później trener i działacz chorzowskiego Ruchu, Edward Lorens. Odpowiedzialny byłby on za sferę organizacyjną i pion szkoleniowy w Ruchu. - Nie było jeszcze konkretnych propozycji, aczkolwiek nie ukrywam, że przeprowadziłem już kilka rozmów w sprawie mojej ewentualnej obecności w chorzowskim klubie - przyznaje Edward Lorens, obecnie pracujący na katowickiej AWF. - W Ruchu byłbym odpowiedzialny za pierwszą drużynę i dobór ludzi. Oczywiście trudno byłoby mi pogodzić tę pracę z pracą w katowickiej akademii, ale na razie poczekajmy z przesądzaniem czegokolwiek.
W nowej konfiguracji osobowej na Cichej znalazłoby się miejsce także dla byłych piłkarzy Ruchu - Mariusza Śrutwy i Radosława Gilewicza. - Na tym etapie rozwoju sytuacji nie chciałbym niczego potwierdzać, ani niczemu zaprzeczać, bo jeszcze różnie może być - dyplomatycznie odpowiada Mariusz Śrutwa, dla którego również znalazłoby się miejsce w klubie w randze wiceprezesa, a Gilewicz byłby na przykład menedżerem.
Możliwe są różne warianty rozwoju sytuacji, ale jedno jest pewne - informacje "Sportu" nie są całkowicie wyssane z palca. - Trzeba poczekać do końca sezonu - dodaje Edward Lorens. - Przed piłkarzami bardzo ważne spotkanie z ŁKS Łódź, trzeba zrobić wszystko, by już w tym sobotnim meczu zapewnić sobie utrzymanie w lidze. Są zaawansowane rozmowy z firmami, które być może włączą się w sponsorowanie Ruchu, jedną z najważniejszych rzeczy, od której właściwie trzeba będzie zacząć, to wyprostowanie długów. To wszystko musi mieć ręce i nogi, klub musi być dynamicznie zarządzany i musi odzyskać swój dawny wizerunek, z którego słynął nie tylko w Polsce.
źródło: Sport / Niebiescy.pl