W najbliższy weekend "Niebiescy" zagrają arcyważne spotkanie z ŁKS-em Łódź. Pomocnik Ruchu Michał Pulkowski sugeruje, że kluczem do wygranej w sobotę może być skuteczne otwarcie meczu i wyjście na prowadzenie.
W ostatnich dniach głośno zrobiło się o transferowych planach kilku graczy Ruchu, którzy w obliczu z kłopotów finansowych chorzowskiej spółki planują zmienić barwy. - Trudno powiedzieć, jaka mnie czeka przyszłość, kontrakt mam ważny jeszcze przez dwa lata. Niektórzy twierdzą, że już dłużej tu nie wytrzymają. Ja jestem jednak przy Cichej 4 lata i liczę, że działacze jakoś wyprostują całą sytuację. Nie zastanawiałem się nad zmianą klubu - stanowczo zaznacza Michał Pulkowski.
"Pulo" odniósł się także do sobotniego starcia z drużyną z Łodzi, która wiosną radzi sobie bardzo przyzwoicie. - ŁKS gra dobrze, gdy pierwszy zdobędzie bramkę, wtedy broni się i mądrze kontruje. W przeciwnym wypadku jest już gorzej, co udowodniła Wisła (w miniony weekend krakowianie wygrali w Łodzi 4:0 - przyp. red.). Upatrujemy więc szansy także w tym, że jako pierwsi zdobędziemy bramkę - mówi Pulkowski. Jakiego rezultatu piłkarz oczekuje po sobotnim meczu? - Remis powinien spowodować, że jadąc do Warszawy będziemy mieć pewność utrzymania w ekstraklasie - zaznaczył pomocnik chorzowian, przypominając tym samym teorię, wedle której do pozostania w elicie wystarczą 32 punkty.
źródło: Niebiescy.pl