- Dałem znać mojemu menedżerowi, że może szukać mi nowego klubu. Moje dni w Ruchu chylą się ku końcowi - oznajmia Marcin Nowacki, a w podobnym tonie mówią inni podstawowi zawodnicy.
Przy obecnej sytuacji finansowej "Niebieskich" wątpliwe, aby w Chorzowie pozostali tacy piłkarze jak Krzysztof Pilarz, Rafał Grodzicki, Tomasz Brzyski, czy cytowany Nowacki. - Przyszliśmy półtora roku temu na Cichą. Jeśli klubu nie stać na wywiązanie się z naszych kontraktów, to trzeba szukać nowych pracodawców. To jest ekstraklasa - zauważa "Mały", który akurat nie był ostatnio w najlepszej formie. Tacy gracze jak Grzegorz Baran nie powinni za to narzekać na brak ofert.
- Nie wiadomo co z tą drużyną będzie. Sądzę, że wszystko wyjaśni się w lipcu i sierpniu. Na razie to wróżenie z fusów, jedna wielka zagadka - stwierdza kapitan Wojciech Grzyb. On marzył o tym, aby karierę zakończyć w Ruchu. Jego koledzy zastanawiają się z kolei jak odejść. Niektórzy z nich mają klauzule odstępnego w swoich kontraktach. - Moja wynosi 300 tysięcy złotych. Nie jest wysoka - wskazuje Rafał Grodzicki.
Więcej na
sportslaski.pl