Porażka w finale Pucharu Polski z Lechem Poznań (0:1) nie zmienia planów Ruchu. Już latem o sile niebieskich będą stanowić nowi piłkarze i działacze. - Trudno mieć pretensje o finałową porażkę. Spójrzmy prawdzie w oczy - Lech to mocny, zbudowany za duże pieniądze zespół. Ruch dopiero wychodzi na prostą. Ile osób stawiało, że w ogóle zagramy w finale na Śląskim? - pyta Janusz Paterman, członek rady nadzorczej niebieskiej spółki. Paterman był wielkim zwolennikiem pomysłu, by szkoleniowcem Ruchu został Waldemar Fornalik. - Gdyby nie zmiana trenera, bylibyśmy teraz na miejscu Arki Gdynia - przyznaje. - Gorąco namawiałem Waldka, żeby pomógł Ruchowi. To jest człowiek z Chorzowa, zna to środowisko, wie, jak dotrzeć do psychiki piłkarzy. Już widać efekty jego pracy. Ruch już nie czeka biernie na to, co zaproponuje rywal, to my coraz częściej narzucamy warunki gry - dodaje.
Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że po sezonie Paterman zastąpi na stanowisku prezesa Katarzynę Sobstyl. Jego współpracownikami mają być Edward Lorens (wiceprezes) i Mariusz Śrutwa (menedżer).
Paterman nie chce tego komentować, ale podkreśla, że bardzo liczy na pomoc Krzysztofa Warzychy, który po zakończeniu kariery osiadł w Atenach, gdzie prowadzi m.in. szkółkę piłkarską. - Krzysiek Warzycha wejdzie w skład szeroko pojętego sztabu szkoleniowego Ruchu. Chcę, żeby był naszym ambasadorem, a jednocześnie cennym doradcą - zdradza działacz. - Z doświadczeń takich ludzi, Ślązaków, byłych piłkarzy Ruchu, powinien czerpać chorzowski klub - dodaje.
Zmiany czekają też kadrę drużyny. Podczas niedawnego spotkania z kibicami Mariusz Klimek, właściciel chorzowskiego klubu, zdradził, że na listę transferową może zostać wystawionych nawet 14 piłkarzy. Do kadry na pewno dołączą zawodnicy Młodej Ekstraklasy - dziś lidera młodzieżowych rozgrywek. Na Cichej ma się pojawić więcej piłkarzy ze Śląska.
Paterman ma również ambitny plan, by dzięki pomocy Warzychy ściągnąć na Cichą piłkarzy słynnego Panathinaikosu. - Wygrana w finale i awans do europejskich pucharów na pewno ułatwiłby nam rozmowy. Teraz ściskamy kciuki za Lecha - jeżeli wygra mistrzostwo Polski, to jeszcze dostaniemy szansę, by pokazać się Europie - mówi działacz, który latem i tak wybiera się do Grecji.
- Będę rozmawiał z działaczami Panathinaikosu o ewentualnym wypożyczeniu kilku greckich zawodników. Oczywiście, że nie z pierwszej drużyny. Uważam jednak, że nawet w drugim składzie Panathinaikosu są piłkarze, którzy znacznie podniosą poziom gry Ruchu. A - co równie ważne - na pewno będą tańsi niż armia zaciężna za 50 tys. zł miesięcznie - podkreśla Paterman.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice