Wczorajszy finał Pucharu Polski obserwował z trybun Piotr Reiss, który jeszcze niedawno był podstawowym zawodnikiem Lecha. Popularny "Reksio" na początku lutego został zatrzymany w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w polskiej piłce nożnej, a klub z Poznania niemal od razu zawiesił go w prawach zawodnika. 37-letni piłkarz w dalszym ciągu jest jednak ikoną "Kolejorza". - Fani nigdy w trudnym momencie nie odwrócili się ode mnie. To jest dla mnie bardzo ważne. Sam zaczynałem jako kibic Lecha i w dalszym ciągu nim jestem. Byłem na trybunach jako kibic i ściskałem kciuki za naszych chłopaków - mówi Reiss, który miał okazję unieść wczoraj w górę Puchar Polski.
- Bardzo się cieszę ze zdobycia Pucharu Polski. Byliśmy faworytem i drużyna stanęła na wysokości zadania. Graliśmy na wyjeździe, bo Ruch na co dzień występuje na Stadionie Śląskim, i okazaliśmy się lepszym zespołem - zaznacza "Rejsik".
Po przegranym finale "Niebiescy" będą teraz dopingować Lecha, aby ten zdobył mistrzostwo Polski, bo wówczas chorzowianie - jako finalista Pucharu Polski - zagrają w Lidze Europejskiej. - Przed nami dwa ciężkie spotkania, ale myślę, że rozstrzygniemy je na swoją korzyść. Musimy też niestety liczyć na porażkę lub chociaż remis Wisły Kraków. Póki piłka w grze, wszystko jest możliwe, dlatego dalej wierzymy w mistrzostwo - twierdzi Piotr Reiss.
źródło: Niebiescy.pl