Mariusz Śrutwa (napastnik Ruchu Chorzów):
- Mecz się zaczął od błędu bramkarza. Był on mocno naciskany przez naszych napastników i w zasadzie sam sobie wrzucił piłkę. Takie gole czasami wpadają. Przyjechała do nas drużyna, która - przez to, że grała w takim składzie i przed taką publicznością - była w pierwszych minutach mocno zestresowana i nie istniała na boisku. Należało to wykorzystać i chwała nam za to, bo w 10 minut zrobiliśmy wszystko, co czasami nie udaje się w 90. Gdyby udało nam się to później podtrzymać, byłoby rewelacyjnie. Niestety coś się zepsuło, ale na szczęście pod koniec to naprawiliśmy, skorygowaliśmy błędy. Szkoda, że tak późno zaczęliśmy zdobywać punkty, bo byśmy się cieszyli dzisiaj z awansu. Teraz możemy tylko podziękować naszym kibicom, że po raz kolejny pokazali klasę, byli wielcy i chwała im za to, co dzisiaj na stadionie się działo. Cieszymy się, że w dwóch ważnych meczach strzeliliśmy 10 bramek. Dziś była świetna atmosfera,a byłaby jeszcze lepsza, gdybyśmy grali o 19 przy światłach. No cóż, nie można mieć wszystkiego. W meczu z Polonią po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy drużyną. W zasadzie grając "o pietruszkę", podeszliśmy do tego meczu jakbyśmy grali o awans. Tak to powinno wyglądać i mam nadzieję, że będzie tak od początku następnego sezonu.
Grażvydas Mikulenas (napastnik Ruchu Chorzów):
- Byliśmy na ten mecz zmotywowani. Było to ostatnie spotkanie tego sezonu. Wiedzieliśmy w jakim składzie oni przyjechali i zdawaliśmy też sobie sprawę z tego, że początek meczu może być dla nich stresujący. No i udało się, bo do 10 minuty było już 3:0. Trudno ocenić czy ja strzeliłem tą pierwszą bramkę czy nie. Byłem plecami i jeśli mnie piłka dotknęła, to jest to bramka kuriozalna. Jednak na gorąco nie jestem w stanie powiedzieć jak było dokładnie. Na pewno na video będzie to lepiej widać.
Tomasz Starowicz (obrońca Ruchu Chorzów):
- Nie chciałbym oceniać swojego występu, bo to należy do trenera. Ja chciałem pomóc drużynie. Był to mój pierwszy występ w barwach Ruchu. Nie ukrywam, że presja była większa niż dotychczas, ponieważ przyszło mi zagrać przed tak wspaniałą publicznością i dla tak wspaniałego klubu. Wydaje mi się, ze rażących błędów nie popełniłem i na boisku dałem z siebie wszystko. Chciałbym tutaj zostać, ale to nie ode mnie zależy.
Łukasz Błasiak (napastnik Polonii Bytom):
- Mecz zaczął się dla nas bardzo pechowo. Przespaliśmy szybko stracone bramki, po których ciężko się było podnieść. Moim zdaniem pierwsza bramka była bardzo kontrowersyjna, bo nasz golkiper, przy interwencji w polu bramkowym, został uderzony. Walczyliśmy do końca, ale cóż... Mamy teraz przed sobą dwa najważniejsze mecze. Wyjdziemy w nich mocno skoncentrowani. Na pewno będzie to mecz o większą stawkę niż ten.