Michał Probierz, obecny szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, przed szesnastoma laty przeżył traumę związaną z rzutami karnymi. W finale Pucharu Polski jego Ruch II Chorzów przegrał z GKS-em Katowice w karnej loterii, choć wcześniej w tamtym spotkaniu "Niebiescy" mieli piłkę meczową na 2-0. - Romek Dąbrowski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Januszem Jojką, a potem "Ecik" Janoszka wyrównał, zaś w serii rzutów karnych Jojko obronił strzał Radka Gilewicza - przypomina sobie Michał Probierz. - Dlatego apeluję do młodszych kolegów z Chorzowa - jeśli chcecie zdobyć Puchar Polski, nie czekajcie na jedenastki!
Trener Probierz przyznał, że bardzo przeżyli porażkę z "GieKSą", Gilewicz wyjechał za granicę i silny zespół Ruchu po prostu się rozpadł. Puchar Polski był jednak doskonałą promocją dla zawodników, dlatego obecni piłkarze Ruchu powinni wyjść na boisko bez żadnych kompleksów. Jeśli tylko poradzą sobie z Rengifo i Lewandowskim, to wygrają ten finał. Co by jednak nie mówić, to Lech jest zdecydowanym faworytem tej potyczki, ale w Chorzowie nie przejmują się tymi opiniami. - A ja uważam, że szanse rozkładają się po połowie - twierdzi trener Waldemar Fornalik. - Oczywiście chcąc dorównać tej klasy zespołowi jak Lech, musimy ambicją i cechami wolicjonalnymi ich przewyższyć, a sportowo wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.
źródło: Sport / Niebiescy.pl