W zespole trenera Waldemara Fornalika panują bojowe nastroje przed finałem Pucharu Polski. "Niebiescy" mimo, iż nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek po spotkaniu z Arką, nie mogą się doczekać jutrzejszej konfrontacji. - Nastroje są u nas bardzo dobre. To wielki zaszczyt i wyróżnienie grać w finale Pucharu Polski, w dodatku z tak dobrą drużyną i firmą, jak Lech Poznań, który pokazał kawał dobrej piłki w europejskich pucharach. Dla nas jest to bonus, taka nagroda w końcówce sezonu. Zawodnicy mogą zagrać w finale i pokazać się mam nadzieję z jak najlepszej strony - powiedział szkoleniowiec chorzowian na dzisiejszej konferencji prasowej.
Fornalik jest zadowolony z tego, że finał zostanie rozegrany właśnie na Stadionie Śląskim w Chorzowie. - Nie zauważam, żeby była jakaś dodatkowa presja z tego powodu, że gramy u siebie. Myślę, że mimo wszystko jest to plus po naszej stronie. Gramy na Stadionie Śląskim i naszych kibiców będzie jednak trochę więcej - stwierdził.
Chorzowianie będą musieli sobie poradzić najprawdopodobniej bez trzech podstawowych zawodników. - W tej kwestii w zasadzie nic się nie zmieniło. Marcin Zając jest wyłączony z gry do końca sezonu, Maciek Sadlok leczy kontuzję, a występ Krzyśka Nykiela stoi pod znakiem zapytania. Pozostali zawodnicy są gotowi do gry - poinformował Waldemar Fornalik, który uważa, że szanse w jutrzejszym meczu będą wyrównane. - Można mówić o 50 na 50. Jest to jeden mecz i czasami jedna akcja może o czymś zadecydować.
źródło: Niebiescy.pl