Do starcia pomiędzy Ruchem a Lechem, którego stawką jest Puchar Polski, pozostały już tylko godziny. Wojciech Grzyb ostrożnie podchodzi do spotkania i zaznacza, że jego drużyna nie jest faworytem, pomimo że w lidze w tym sezonie z poznaniakami nie przegrała.
Śląski na korzyść "Niebieskich"?
"Na papierze" lepiej prezentuje się Lech i to on - także dzięki dokonaniom z bieżącego sezonu - uważany jest za zespół lepszy od Ruchu. Chorzowianie już pokazali lwi pazur nie tylko w meczach ekstraklasy, ale także właśnie w pojedynkach Pucharu Polski, z Legią Warszawa chociażby. Kto więc wygra we wtorek? - Najważniejsza będzie dyspozycja dnia i to ona może o tym zadecydować. Trzeba też dodać, że na pewno to nie Ruch jest faworytem - powiedział Wojciech Grzyb, zapytany o prognozę odnośnie wtorkowej potyczki dwóch zespołów, które w bieżącym sezonie mają zgoła odmienne cele. Chorzowianie zaciekle bronią się przed spadkiem z ekstraklasy, "Kolejorz" zaś walczy o tytuł mistrzowski, a kilka miesięcy temu bardzo przyzwoicie zaprezentował się na arenach europejskich.
Mecz finałowy krajowego pucharu rozegrany zostanie na legendarnym Stadionie Śląskim. I choć Ruch już przywykł do gry w "Kotle Czarownic", to dla poznaniaków może to być swego rodzaju novum (grali tutaj tylko jedno spotkanie w ubiegłym sezonie). Czy będzie to więc działać na korzyść czternastokrotnych mistrzów Polski? - Lech grywał w tym sezonie w Pucharze UEFA na bardziej gorących stadionach i dawał sobie radę - odparł Grzyb.
Będzie inaczej?
Filar chorzowskiej jedenastki zwrócił uwagę na fakt, że rozgrywki w ostatnich latach pełniły rolę marginalną i nie cieszyły się zbyt dobrą opinią. - Mówi się że puchar nie ma prestiżu, ale sam skład tegorocznego finału i jego otoczka powodują, że jest odwrotnie - powiedział Grzyb, który zwrócił też uwagę na fakt, iż okazja do walki o takie trofeum może już nigdy się nie powtórzyć. - Wielu z nas może już nie mieć szansy, by zagrać w tak istotnym meczu - dodał.
"Grzybek" powrócił też pamięcią do lat dziecięcych, kiedy to w charakterze kibica oglądał ostatni jak do tej pory finał Pucharu Polski, goszczący na Stadionie Śląskim. 23 czerwca 1993 roku rezerwy Ruchu uległy zespołowi GKS Katowice po rzutach karnych 4:5 (w regulaminowym czasie gry było 1:1). - Jako kilkunastoletni chłopak widziałem ten mecz i byłem bardzo zawiedziony porażką. Mam nadzieję, ze teraz będzie inaczej! - podkreślił rozochocony kapitan "Niebieskich".
źródło: Niebiescy.pl