Potwierdziły się podejrzenia. Rafał Grodzicki kończył mecz z Arką Gdynia z przemieszczonym nosem. - Mam problem z oddychaniem, ale o prostowaniu go teraz nie ma mowy - zaznacza obrońca.
Grodzicki ucierpiał w zderzeniu z Olgierdem Moskalewiczem. Boisko opuścił tylko na chwilę, choć najlepiej gdyby zszedł, a później trafił pod skalpel. Zawodnik chorzowian zabieg zamierza wykonać dopiero po sezonie. - Gdybym się poddał mu teraz, to już bym w tym sezonie nie zagrał. Dlatego nie ma o tym mowy. Dam radę zagrać już we wtorek w finale Pucharu Polski! - zapewnia "Grodek".
Więcej na
sportslaski.pl