Ireneusz Adamski (obrońca Ruchu):
- Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo i to nam się udało osiągnąć. Zrobiliśmy dużo krok do utrzymania, ale nie jest powiedziane, że już mamy to zagwarantowane. Przed nami mecz z ŁKS-em, który jest dla nas równie ważny.
Dojechałem do chłopaków, ale byłem ze wszystkimi sprawami na bieżąco. Zostałem szybko wypuszczony z prokuratury, więc nie mam żadnych obaw.
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Nie ma dla nas znaczenia, czy to było szczęśliwe czy zasłużone zwycięstwo. Najważniejsze, że wygraliśmy i mamy kolejne trzy - bardzo cenne - punkty w walce o utrzymanie. Nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte, za tydzień gramy u siebie z ŁKS i musimy postawić kropkę nad i.
Grzegorz Baran (pomocnik Ruchu):
- Wiedzieliśmy przed meczem, że jest on bardzo ważny dla obu zespołów i będzie dużo walki. Graliśmy dobrze, niestety straciliśmy bramkę po pechowym karnym. Zahaczyłem w piętę Dariusza Ulanowskiego. Cieszę się, że udało nam się wybronić. Punkty, które dzisiaj zdobyliśmy, są bezcenne. Przed sobą mamy teraz finał Pucharu Polski i na tym się skupiamy.
Marcin Nowacki (pomocnik Ruchu):
- Nie chcieliśmy się rzucić z motyką na słońce i celowo czekaliśmy na ataki Arki na własnej połowie, żeby móc wyprowadzić kontry. Dwie z nich zakończyły się golami, nasza skuteczność była zabójcza. Arka grała dobrze, trener przed meczem nas uczulał, że piłkarze Marka Chojnackiego potrafią grać w piłkę. Arka nie zasługuje na spadek, bo ma na to za dobrych piłkarzy.
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu):
- Szkoda, że straciliśmy bramkę, bo musieliśmy później uważać w obronie. Mieliśmy jednak dobre sytuacje i mogliśmy podwyższyć wynik. Jesteśmy bardzo zadowoleni i myślimy o finale Pucharu Polski. Gdybyśmy mieli taką skuteczność, jak dzisiaj, to bylibyśmy spokojni o pozostanie w lidze.
Maciej Scherfchen (pomocnik Arki):
- Całą pierwszą połowę graliśmy dobrze, mimo tego, że przegrywaliśmy 0:2. Udało nam się strzelić kontaktową bramkę, ale zabrakło szczęścia. Gdyby piłka po strzale Marcina Wachowicza lepiej się odbiła od słupka, to moglibyśmy zremisować, a być może nawet wygrać. Ruch bardzo dobrze i mądrze się bronił, zachował siły na całe spotkanie. Mieliśmy takie założenie, żeby rzucić się do gardła Ruchowi i to się udawało przez kilkanaście pierwszych minut. Złapaliśmy się na głupią kontrę, a później drugą. Myślę, że kibice powinni być z tego meczu zadowoleni. Nie mamy punktów, ale każdy dał z siebie wszystko. Ja ledwo stoję na nogach, koledzy również. W końcówce to było widać, że nie mamy sił. Nie znaczyło to, że nam się nie chce, tylko, że daliśmy z siebie wszystko. Musimy zrobić wszystko, żeby podnieść się z tego dołu, bo to już nie jest dół, ale chyba wielkodół.
Czy Scherfchen odejdzie po tym sezonie nawet jeśli Arka się utrzyma? Kibice krzyczeli "wyp...", więc myślę, że ustosunkuję się do ich wypowiedzi. Nie są zadowoleni z mojej gry, a Arka ma wielu utalentowanych młodych piłkarzy.
Grzegorz Niciński (napastnik Arki):
- Dominowaliśmy przez całą pierwszą połowę, a mimo to wynik ułożył się znowu przeciwko nam. Już w meczu z Polonią musieliśmy wygrać, a mimo prowadzenia do 80. min przegraliśmy. Mogliśmy w tych meczach spokojnie zdobyć sześć punktów. Zostały nam już tylko dwa mecze. Będzie ciężko, ale zrobimy wszystko, żeby utrzymać w Gdyni ekstraklasę.
Łukasz Kowalski (obrońca Arki):
- Dzisiejsze spotkanie z Ruchem było meczem na przełamanie. Graliśmy nieźle. Widać było chęć i zaangażowanie. Ale co zrobić, jak dostaliśmy dwie bramki z kontry. Próbowaliśmy wyrównać, ale strzeliliśmy tylko jednego gola.
Chcemy się utrzymać, zostały jeszcze dwa mecze do końca. Będziemy walczyć do upadłego, bo nikt z nas nie chce mieć w CV wpisane "spadek".
źródło: Orange Sport / Niebiescy.pl / arkagdynia.info / Gazeta.pl