Na finiszu sezonu - i to w dodatku w meczach "o życie" - chorzowianie radzić muszą sobie m.in. bez kontuzjowanego Marcina Zająca. Pomocnik zmaga się z urazem kolana, ale jak zapewnia dochodzi już do siebie.
Byle nie przegrać!
Zawodnik przebył niedawno artroskopię kolana i powoli wraca do zdrowia, lecz jego powrót na boisko w bieżących rozgrywkach jest wykluczony. - Rehabilitacja postępuje zgodnie z planem. Sezon się jednak dla mnie skończył, a do zajęć powrócę najpewniej po letnich urlopach - opowiada Zając.
Gracz, który na Cichą zawitał latem, początkowo zdawał się sporym wzmocnieniem, lecz w związku z licznymi urazami coraz rzadziej pojawiał się na boisku i dobrą początkowo dyspozycję pozostawił w gabinetach lekarskich. Nie można jednak zaprzeczyć, że szybki skrzydłowy ze snajperskimi inklinacjami przydałby się w niezwykle istotnych, ostatnich trzech seriach gier. - To na pewno nie jest dla mnie łatwe, bo chciałbym pomóc kolegom na boisku, ale nie mam takiej możliwości. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji i w piątek czeka nas bardzo ważne spotkanie - zaznacza "Kicaj", podkreślając ciężar gatunkowy konfrontacji z Arką Gdynia. - Obydwie drużyny są zagrożone spadkiem. Jeżeli osiągniemy w Gdyni korzystny wynik, w co wierzę, to będziemy bardzo bliscy utrzymania. Nie możemy tego meczu przegrać!
Łódzka plotka
W ostatnich dniach pojawiały się w mediach pogłoski, iż Marcin Zając ma zjawić się w Łodzi. I bynajmniej nie miałby to być jego powrót do Widzewa, lecz przejście do jego sąsiada zza miedzy - ŁKS. Oprócz niego w lecie do drużyny z Alei Unii miałby dołączyć także Piotr Reiss. O ile jednak "Rejsik" sam potwierdził plany transferu, to Zając stanowczo te opinie dementuje. - Nic na ten temat nie wiem. To wymysł dziennikarzy. Chcę się zresztą od takich spekulacji odciąć i skupić na rehabilitacji - stanowczo odpowiada Zając.
Zawodnik pytany o kłopoty z wypłatami pensji i premii w chorzowskim klubie nie jest zbyt rozmowny. - Nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, bo nie znam szczegółów sprawy. Nie uczestniczę w treningach, mam indywidualny program zajęć - odpowiada wymijająco "Kicaj". Pytany jednak przez nas o to, czy klubowi działacze mają względem jego i reszty drużyny jakiekolwiek zaległości, odpowiada twierdząco.
źródło: Niebiescy.pl