Piłkarze Arki w piątek podejmą u siebie Ruch Chorzów. Żółto-niebiescy do spotkania przygotowują się na krótkim zgrupowaniu w miejscowości odległej o kilkadziesiąt kilometrów od Gdyni. Mają tam ciszę, spokój i mogą się koncentrować tylko na grze z "Niebieskimi". Trener Marek Chojnacki zabrał na to zgrupowanie aż 26 zawodników. Pojechał m.in. kontuzjowany ostatnio Damian Nawrocik, ale nadal nie ma Bartosza Karwana, który do treningów ma wrócić w najbliższy poniedziałek.
- Nie siedzimy w klubie z kalkulatorami i nie liczymy, co się może stać w ostatnich kolejkach, kto z kim wygra, przegra, zremisuje, ile punktów trzeba zdobyć, aby się utrzymać. Nie podnosimy temperatury emocji i nerwowości. Na szczęście nadal jesteśmy w takiej sytuacji, że los Arki zależy od gry naszych piłkarzy. Nie musimy się oglądać na innych, ale za to sami musimy zdobyć potrzebne do utrzymania punkty - przekonuje członek zarządu i dyrektor sportowy Piotr Burlikowski.
Do utrzymania Arce mają wystarczyć dwa zwycięstwa. Aby maksymalnie zmobilizować piłkarzy, właściciel klubu Ryszard Krauze ustalił dodatkową nagrodę finasową dla zespołu za pozostanie w krajowej elicie. W jakiej wysokości? - W wysokości godnej celu jaki przed nami stoi. Piłkarze wiedzą, o jakie dodatkowe pieniądze grają, ale nie będziemy upubliczniać tej informacji - potwierdził nagrodę, ale nie zdradził jej wysokości dyrektor Burlikowski.
źródło: Dziennik Bałtycki / Niebiescy.pl