Nie ma większych szans na to, by finał Pucharu Polski, który rozegrany zostanie we wtorek 19 maja na Stadionie Śląskim, obejrzało więcej niż 25 tysięcy widzów.
Co prawda Rudolf Bugdoł, wiceprezes PZPN i prezes Śląskiego ZPN mówił, iż PZPN - który jest organizatorem finałowego meczu - zwróci się do prezydenta Chorzowa z wnioskiem o wpuszczenie na trybuny śląskiego giganta 35 tysięcy widzów, ale jeszcze wczoraj w chorzowskim Ratuszu nie było tego tematu. - Nasza decyzja, że na trybunach Stadionu Śląskiego podczas finału Pucharu Polski może zasiąść 25 tys. widzów, nie została zmieniona - informuje Jadwiga Fiema, z chorzowskiego Wydziału Zarządzania Imprezami Masowymi. - Prezydent Chorzowa, zgodnie z ustawą o organizacji imprez masowych, wydaje zgodę na 14 dni przed terminem. Gdyby więc teraz zmienił swą poprzednią decyzję - wniosek do prezydenta miasta Chorzowa PZPN złożył w kwietniu - łamałby prawo. Zresztą nasze rozważania mają tylko czysto teoretyczny charakter, ponieważ do wtorku 12 maja nie wpłynął do nas żaden formalny wniosek w tej kwestii. Choć oczywiście słyszałam o powiększeniu liczby widzów do 35 tys.
Zamieszanie z terminem rozgrywania finałowego meczu, który kilkakrotnie zmieniano, zamieszanie z liczbą widzów oraz fakt, że na niespełna tydzień przed najważniejszym spotkaniem tych rozgrywek w dystrybucji nie ma jeszcze biletów, nie najlepiej świadczy o powadze, z jaką traktują Puchar Polski działacze centrali. - Zainteresowanie meczem jest ogromne, telefony z zapytaniami w klubie się urywają - przyznaje Marzena Mrozik, z działu marketingu chorzowskiego Ruchu. - Ludzie są przekonani, że to my jesteśmy organizatorami tego meczu, a tak nie jest. Cenę 20 złotych za wejściówkę ustalił PZPN i centrala ma nam też dostarczyć 15 tysięcy biletów - taką pulę otrzymał Ruch - do dystrybucji.
Organizator finału, czyli PZPN, nie podał jeszcze konkretnego terminu, kiedy przekaże bilety Ruchowi. - Czasu na dystrybucję nie ma zbyt wiele, niestety nadal "fizycznie" nie mamy wejściówek w klubie - kontynuuje Marzena Mrozik. - Podobno będziemy je mieli w czwartek. Jeśli tak się rzeczywiście stanie - chociaż nie jest to deklaracja z mojej strony - to natychmiast uruchomimy ich przedsprzedaż na Cichej. Nie wiemy natomiast, czy będziemy mogli je sprzedawać także w kasie Stadionu Śląskiego przed meczem - mówi.
Wiadomo już natomiast, że mecz będzie miał rangę spotkania podwyższonego ryzyka ze względu na fakt, że sympatycy obu zespołów nie przepadają za sobą.
źródło: Sport / Niebiescy.pl