We wtorkowy wieczór odbyło się spotkanie Mariusza Klimka z kibicami Ruchu. Gorących dyskusji i polemiki nie brakowało, a sam Klimek całkowicie poważnie zaproponował, że... odsprzeda swoje udziały fanom "Niebieskich"!
Na spotkaniu punktualnie pojawili się rzecznik prasowy Ruchu, Mariusz Gudebski, dyrektor klubu ds. sportowych, Mirosław Mosór oraz właściciel pakietu większościowego akcji, Mariusz Klimek. Uwaga kibiców licznie zgromadzonych na trybunie stadionu przy ulicy Cichej szybko skupiła się na ostatniej z wymienionych postaci. Ten szybko zaznaczył: - Chciałem się spotkać, aby wyjaśnić pewne rzeczy i wysłuchać, jakie pretensje macie do zarządu i działaczy.
Prezes na księgową?
- Brakuje jej cierpliwości, to objawia się w kontaktach międzyludzkich. Dla was najistotniejsze jest to, co dzieje się na boisku, czy w czasie meczu. Ale zaznaczmy, że robota, którą wykonuje jeżeli chodzi o ekonomię i prace "papierkowe" jest ogromna - tak właściciel Ruchu powiedział o atakowanej ze wszystkich stron prezes Katarzynia Sobstyl. Kibice tłumnie rzucili więc, że być może lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Sobstyl porzuciła prezesurę i objęła stanowisko księgowej lub dyrektora ds. finansowych? Takie deklaracje Klimek zbył milczeniem, ale powiedział za to: - Szukamy człowieka, który wesprze klub pod względem PR-owym i poprawi jego wizerunek.
Najbardziej prezesowi dostało się za fiasko w rozmowach z potencjalnymi sponsorami. Obecny na spotkaniu Mariusz Śrutwa powiedział, że została zmarnowana okazja na pieniądze i to niemałe. - Otwarte były drzwi spółek skarbu państwa. Mama pana Marka Nowaka (byłego prezesa Ruchu - przyp. red.), Maria załatwiła po linii politycznej PiS-u (którego jest posłanką - przyp. red.) takowe kontakty. Ale pani prezes powiedziała "nie" - poinformował Śrutwa.
SKOK na Gwiazdkę
Szef chorzowskiego klubu podkreślił, jak ważna w kontekście znalezienia potężnego sponsora dla Ruchu jest rola miasta. - Co do przyszłości, to najważniejszym jest, by miasto zaoferowało coś ewentualnemu inwestorowi, skłonnemu łożyć pieniądze na klub. On musi cos dostać, inaczej sponsora nie będzie.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że kondycja finansowa klubu z miesiąca na miesiąc jest coraz gorsza. Jak się okazało, aby spłacić piłkarzom część ich pensji... działacze musieli się zadłużyć. - Ja, dyrektor Mosór, czy tez prezes Sobstyl - wzięliśmy pożyczki, by piłkarze mieli pieniądze na wigilię i Gwiazdkę - zdradził Mariusz Klimek. - Latem zamierzamy wystawić na listę transferową czternastu graczy i szukać w ich miejsce tańszych wzmocnień - zaznaczył, dając wyraźny sygnał, że najprawdopodobniej zbliżają się dla Ruchu bardzo ciężkie czasy.
"Niebiescy" jak Barca
Tak samo jak koledzy po fachu ze stolicy Katalonii, zawodnicy Ruchu występują z logo akcji charytatywnej na koszulkach (vide UNICEF i WOŚP). Właściciel chorzowskiego klubu najwyraźniej chciałby iść dalej tym tropem. W Barcelonie rządzą tzw. "socios", czyli ponad 150 tys. kibiców, będącymi członkami klubu i decydującymi o jego losach. - Proponuję wam, abyście odkupili ode mnie moje udziały i przejęli władzę. Dla każdego z was to będzie wydatek rzędu 800, góra 1000 złotych - oświadczył Klimek. Początkowo nieco tymi słowami zadziwił i można było odnieść wrażenie, że nieco ironizuje. Swoją ofertę jednak kilkukrotnie ponowił i jasnym stało się, że wcale nie żartuje. - Przemyślcie to. Zawsze mówiłem, że osiągnę kiedyś punkt, w którym nie będę mógł finansować klubu na tyle, by utrzymać go na wysokim poziomie. Nie mam pieniędzy w "tylnej kieszeni", jak inni potentaci inwestujący w futbol - dodał.
Kibice zgromadzeni na trybunie górnej obiektu przy Cichej przyjęli propozycję z umiarkowanym optymizmem. Po półtoragodzinnych obradach podziękowali oni Mariuszowi Klimkowi za przybycie i chęć dialogu. Godna zapamiętanie była myśl jednego z uczestników spotkania, głosząca, że malkontentów zawsze jest sporo. Czas jednak najwyższy, by wciąć się do pracy, bo sytuacja, w jakiej znalazł się Ruch, naprawdę nie napawa optymizmem. Zresztą sam właściciel Ruchu stwierdził, że w przyszłym sezonie - zakładając pozostanie w ekstraklasie - jedynym poważnym zastrzykiem finansowym dla klubu mogą być pieniądze za transmisje z telewizji Canal Plus. - Moją intencją zawsze było dobro tego klubu. Jeżeli się utrzymamy, powinna nastąpić transformacją dotycząca nie tylko zarządu, ale także właściciela - skwitował Klimek.
źródło: Niebiescy.pl