Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł, że dawni działacze niebieskich nie muszą spłacać długów, które narobiło przed laty stowarzyszenie. Teraz może zdarzyć się, że ZUS zapuka do drzwi chorzowskiego klubu!
Gdy ponad cztery lata temu Mariusz Klimek ratował Ruch, zakładał sportową spółkę akcyjną i przejmował zespół od stowarzyszenia wziął też na swoje barki wielki dług. Nieoficjalnie mówiło się nawet o kilkunastu milionach złotych! Nowi działacze rok w rok - kosztem bieżących wydatków - spłacali długi, których sami nie narobili. - Gdyby nie ten garb, na pewno awansowalibyśmy do ekstraklasy dużo wcześniej - mówił "Gazecie" Klimek i podkreślał, że za jedną spłaconą ratę klub mógłby pozyskać kilku wartościowych piłkarzy.
Jesienią ubiegłego roku klub zapłacił ostatnią ratę, a Polski Związek Piłki Nożnej potwierdził mocą uchwały, że proces restrukturyzacji zadłużenia jest zakończony.
Ruch spłacił łącznie ponad 5 milionów złotych. Działacze podkreślają, że ostatnia rata (1.96 mln zł) była dla klubu tak wielkim wysiłkiem, że niebiescy do teraz nie odzyskali płynności finansowej. Dodajmy jednak, że zadłużenie i tak było mniejsze od początkowego, ponieważ jego znaczna część (m.in. wobec ZUS-u czy urzędu skarbowego) obciążyła konto stowarzyszenia i jego działaczy. - Akt notarialny podpisany w momencie przejęcia drużyny jednoznacznie określa, że te długi spółki nie dotyczą - mówił nam Klimek.
Teraz jednak problem może wrócić! - sąd okręgowy - właściwy w sprawach dotyczących ZUS-u - orzekł, że dług nie obciąża członków stowarzyszenia - mówi Jerzy Bębenek, wieloletni wiceprezes klubu, razem z którym odetchnęli Krystian Rogala, Walter Sklepowicz, Edmund Nawrocki i Krzysztof Grudziński. - Był taki moment, że poinformowano mnie, że sam mam zapłacić 2 miliony! Z tego, co się orientuję teraz do zapłaty jest około 1,5 miliona z odsetkami - mówi Bębenek. Czyje konto obciążą stare długi? - Sąd stwierdził tylko, że zadłużenie nie dotyczy naszej piątki. Nie przesądzał, że zapłacić ma Ruch. Zobaczymy, do kogo zwróci się ZUS - komentuje były wiceprezes niebieskich, który spodziewa się odwołania chorzowskiego klubu.
- Na razie nie mamy się od czego odwoływać, bo to orzeczenie w żaden sposób nas nie dotyczy. Nie jesteśmy stroną i daleka droga do tego, żebyśmy się nią stali - uspokaja Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki. Osoba znająca kulisy sprawy twierdzi jednak, że ZUS zapuka do drzwi klubu. - To może być bezprecedensowa decyzja, która spowoduje, że z szafy wylecą stare trupy - mówi.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice