Piłkarze Piasta Gliwice na pewno nie będą w niedzielę rozdzierać szat z powodu remisu, ale - to truizm - na Stadion Narodowy do Chorzowa wybierają się po zwycięstwo. Wciąż zagrożeni są przecież spadkiem. Nic to, że plasują się na wysokim ósmym miejscu, skoro od dna tabeli dzielą ich raptem cztery punkty. A o koncentrację coraz trudniej, bo co bardziej gorliwi komentatorzy zdążyli już kilka razy obwieścić, że Piast o zachowanie ligowego bytu może być spokojny. - Nie interesują nas takie głosy - zapewnia napastnik Jakub Smektała. - Uwierzymy w nie dopiero po ostatniej kolejce, kiedy spojrzymy na tabelę i okaże się, że pod nami zostały dwie strefy. Spadkowa i barażowa...
Do meczowej kadry Piasta wracają nieobecni w ostatnim meczu - pomocnik Mariusz Muszalik (pauzował za kartki) i stoper Mateusza Kowalski (nie zagrał ze względów formalnych). Można by napisać o wzmocnieniu meczowej kadry, gdyby nie fakt, że ich zmiennicy - Paweł Gamla i Łukasz Krzycki - w konfrontacji z Wisłą Kraków spisali się świetnie. Stąd członkowie sztabu szkoleniowego Piasta będą mieli przed niedzielnym spotkaniem niemały ból głowy, wynikający z kłopotu bogactwa.
Meczowego składu wedle życzeń nie uda się jednak gościom ustalić. Na przymusowy odpoczynek skazany jest tym razem kapitan gliwickiego zespołu, Jarosław Kaszowski, który pauzuje za czwartą żółtą kartkę. Na prawej stronie obrony zastąpić go powinien Piotr Bronowicki. Zawodnik sprowadzony do Piasta ostatniej zimy przegrał rywalizację o miejsce w wyjściowej jedenastce i w tej rundzie wystąpił tylko w dwóch spotkaniach ekstraklasy. Być może w ten weekend rozegra pożegnalny mecz sezonu, ale zadanie do wypełnienia ma niebagatelne.
źródło: Sport / Niebiescy.pl