Finał Pucharu Polski może być wydarzeniem na miarę Wielkich Derbów Śląska. Do kibiców chorzowskiego Ruchu ma trafić 25 tys. wejściówek.
Ruch nie mógł wybrać lepszego momentu na awans do finału Pucharu Polski, który wraca na chorzowski stadion po 16 latach przerwy. 23 czerwca 1993 roku GKS Katowice zdobył cenne trofeum, wygrywając w rzutach karnych z rezerwową drużyną niebieskich! Potem finał rozgrywek omijał Śląski. - 16 lat temu stadion nie był pełny. Trwał jakiś remont. Na trybuny wpuszczono około 10 tys. kibiców - wspomina Marian Janoszka, który strzelił wtedy gola dla zwycięskiej "Gieksy".
Teraz stadion też przygotowuje się do kolejnej przebudowy. - Nie ma obaw. 19 maja wszystkie bramy będą otwarte. Mam nadzieję, że Śląski wypełni się po brzegi - mówi Marek Szczerbowski. Dyrektor stadionu zdradza, że działacze Lecha Poznań, finałowego rywala Ruchu, już dopytują się o ceny i podział biletów. - To należy do obowiązków PZPN-u, który jest organizatorem meczu. W poniedziałek mamy spotkanie organizacyjne, po którym wszystko powinno być jasne - wyjaśnia Szczerbowski.
Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN-u, podkreśla, że wstępne ustalenia już zapadły. - Wszystkie bilety na finałowy mecz będą kosztowały 20 zł. Chcemy w ten sposób zrekompensować kibicom zamieszanie związane ze zmianą terminu spotkania. Ze wstępnych planów wynika, że kibice Ruchu zajmą trybunę zachodnią - to około 25 tys. miejsc. Lech zajmie miejsca na prawo od trybuny krytej - to kolejnych 7 tys. biletów, a na lewo od krytej - następnych 7 tys. - usiądą kibice neutralni. Sektory za bramkami ze względów bezpieczeństwa będą zamknięte. Dystrybucją biletów zajmą się kluby. Wejściówki na sektory neutralne będzie sprzedawał Śląski Związek Piłki Nożnej i witryna www.kupbilet.pl. Przez internet nie będzie można zamawiać więcej niż pięć biletów na osobę - mówi Kwiatkowski.
- Zanosi się na mecz na miarę Wielkich Derbów Śląska! To wielki wysiłek organizacyjny, który tym razem nie spadnie na barki Ruchu - mówi Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki. - Jestem bardzo zadowolony, że do finału awansował właśnie Ruch. Tym spotkaniem będzie żył cały region. Potyczka Lecha z Legią nie wzbudziłaby takich emocji - dodaje Szczerbowski.
W chorzowskim klubie cieszą się, że Ruch w finale zagra właśnie z Lechem. - Jest tak, jak sobie wymarzyłem. Najpierw Legia, potem Lech. To tylko jedno spotkanie. Lech jest teraz w dołku, postaramy się to wykorzystać - zaciera ręce Dariusz Gęsior, menedżer niebieskich. Optymistami są też piłkarze. - Zwycięstwa obiecać nie mogę, ale przyrzekam, że zostawimy na boisku wszystko, co mamy najlepsze - podkreśla pomocnik Ruchu Grzegorz Baran, który kończył półfinałową potyczkę z Legią z rozbitym łukiem brwiowym.
W tle pucharowej rywalizacji cały czas wraca temat problemów finansowych Ruchu. - Chyba udowodniliśmy, że na boisku gra się w piłkę, a nie rozmawia o pieniądzach. Jestem dumny z chłopaków, że wywalczyli ten finał - mówi Wojciech Grzyb, który w czwartek pauzował z powodu kartek.
W klubie wierzą, że dobra postawa drużyny w PP zachęci do sponsoringu kolejne firmy. - Na finał zaprosimy wielu biznesmenów, na których pomoc bardzo liczymy - zapowiadają działacze Ruchu. W tym gronie jest wciąż Tauron. Przedsiębiorstwo z branży energetycznej było sponsorem wiosennych WDŚ, a działacze Ruchu mocno liczą, że współpraca będzie kontynuowana i w lidze.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice