Zbliżał się koniec pierwszej połowy, gdy Grzegorz Domżalski otrzymał dokładne podanie od Marcina Nowackiego i miał znakomitą sytuację do "dobicia" Legii Warszawa. - Ach byłby to wspaniały powrót do pierwszego składu, gdybym wykorzystał tę "setkę" - wspomina jeden z cichych bohaterów wczorajszego spotkania.
- Wcale nie uderzyłem piłki źle, strzelałem w swoim stylu, ale golkiper Legii zdołał to obronić Po meczu rozmawiałem z trenerem Waldemarem Fornalikiem i razem uznaliśmy, że gdybym uderzył pod poprzeczkę, to Mucha nie miałby szans - przyznaje Domżalski, który mógł zostać cichym bohaterem Ruchu.
Zawodnik jest bardzo zadowolony, że w zespole "Niebieskich" nastąpiła zmiana trenera. Dzięki temu znów mógł spotkać się w szatni z piłkarzami pierwszej drużyny. - W dalszym ciągu nie mogę uwierzyć, że wystąpiłem z Legią - mówi zaskoczony tą decyzją "Mały". - Dla mnie sama nominacja do meczowej "osiemnastki" była dużym sukcesem. Cieszyłem się już przed meczem z Lechem Poznań. Trener Fornalik zadzwonił do mnie i oznajmił, że jadę z drużyną do Wielkopolski. Byłem mile zaskoczony.
Do końca sezonu pozostało już niewiele czasu. 26-letni pomocnik grał jedynie w Młodej Ekstraklasie. Dla niego jest to więc ostatni dzwonek, by udowodnić kibicom "Niebieskich", że zasługuje na to, aby reprezentować barwy ich klubu, tym bardziej, że w czerwcu kończy mu się kontrakt. - To fakt. Mam niewiele czasu, żeby przekonać trenerów, co do mojej przydatności. Mam nadzieję, że dobrą grą zdobędę ich zaufanie - zaznacza wychowanek Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie.
Pomimo, że w barwach Ruchu zagrał jedynie 11 meczów w Ekstraklasie to swój ponad dwuletni pobyt w Chorzowie wspomina bardzo sympatycznie. - Ruch to wielka firma. To właśnie w tym klubie poznałem smak gry w Ekstraklasie. Przyznaję, że nie jest łatwo walczyć w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale sam fakt grania w niej jest wielkim wydarzeniem - stwierdza z uśmiechem Domżalski.
Po zmianie trenera "Niebiescy" zanotowali wspaniałe wyniki i co najważniejsze awansowali do finału Pucharu Polski. - Nikt na nas nie stawiał, a tu proszę, dwukrotnie ograliśmy Legię Warszawa i zagramy w wielkim finale. Teraz to przynajmniej atmosfera w szatni jest zupełnie inna - powiedział na zakończenie sympatyczny zawodnik.
źródło: Ruch Chorzów / Niebiescy.pl