W ostatnim czasie bolączką chorzowian była nieskuteczność. Podczas przerwy zimowej do drużyny dołączył prawdziwy snajper, który strzela bramki jak na zawołanie. Przed meczem z Piastem Gliwice w jednej z gazet pojawiła się informacja, że
Grażvydasem Mikulenasem zainteresowana jest białostocka Jagiellonia. - Nie otrzymałem żadnej oferty, a poza tym mam ważny kontrakt z Ruchem i chcę go wypełnić - przekonuje "Graża".
- Jest to Twój dwunasty gol dla Ruchu i szesnasty w sezonie. Czy atakujesz fotel najlepszego strzelca drugiej ligi?
- Ja naprawdę o tym nie myślę. Jeżeli uda się zdobyć ten tytuł to będzie dobrze. Przede wszystkim liczą się wyniki drużyny i punkty zdobywane w lidze.
- Karny dla Ruchu i czerwona kartka dla bramkarza Piasta. Był to kluczowy moment dzisiejszego pojedynku?
- Tak, było to decydujące i ustaliło przebieg spotkania. Był to stuprocentowy rzut karny, bo Mariusz miał niecałe dwa metry do bramki i z pewnością strzeliłby gola. Wydaje mi się, że sędzią podjął słuszną decyzję. Później zawodnicy Piasta mieli podcięte skrzydła i wszyscy widzieli jak to się skończyło.
- Chodzą słuchy, że Jagiellonia Białystok jest Tobą zainteresowana.
- Ja o wielu rzeczach dowiaduję się od dziennikarzy i tak jest w tym przypadku. Na razie nie było żadnych ofert, więc nie ma tematu. Mam ważny kontrakt z Ruchem i chcę go wypełnić.
- Nie awansowałeś jeszcze z żadną drużyną do pierwszej ligi. Pewnie chcesz osiągnąć to z Ruchem?
- Nie miałem jeszcze takiej okazji. Pierwszą przygodę z drugą ligą miałem w Radomiaku Radom, wtedy udało nam się utrzymać na zapleczu ekstraklasy. Było wtedy dużo radości, bo gdy już spadniesz to jest koniec. Jeśli nie awansujesz to nic się nie stanie. Zobaczymy w przyszłym sezonie i może uda mi się awansować z Ruchem.