Trener Waldemar Fornalik dotarł do najgłębszych pokładów świadomości swoich piłkarzy. I dobrze, bo tym tygodniu czeka "Niebieskich" piłkarska matura.
Waldemar Fornalik, przejmując stery "Niebieskich" zapewniał, że zrobi wszystko, by Ruch pozostał w elicie polskiej piłki. Deklaracja była niezwykle ambitna, a zadanie - szalenie trudne do wykonania w kontekście pozycji w ligowej tabeli i tylko czterech punktów zdobytych w zmaganiach wiosennych. W dodatku chorzowian czekał pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Polski na Łazienkowskiej i ligowy wyjazd do Poznania. - Na "dzień dobry" powiedziałem chłopakom, że chciałbym, by uwierzyli, że potrafią grać w piłkę - zdradza szkoleniowiec.
- Tyle że trener może przekonywać, nakręcać, a i tak boisko odkrywa swoją prawdę. Na szczęście z pierwszym egzaminem w Warszawie chłopcy poradzili sobie znakomicie. Przed występem na Bułgarskiej oczekiwałem więc postępu w ich grze w stosunku do potyczki z Legią. I tak się stało. Zastanawiam się tylko, co by się działo, gdyby Łukasz Janoszka wykorzystał swoją szansę? Albo gdyby Marcin Nowacki w końcówce wybrał inne rozwiązanie, podał w tempo do Wojtka Grzyba i "jechalibyśmy" z kontrą "dwa na jeden"? Najważniejsze jednak, że na Bułgarskiej potrafiliśmy odwrócić losy meczu. To nie udaje się większości polskich drużyn.
Nie trzeba dodawać, że atmosfera w zespole po dwóch udanych występach bardzo się poprawiła. Ale piłkarze mają świadomość, że wykonali dopiero mały kroczek w kierunku wielkiego celu. - Trudno się nie cieszyć, skoro w dwóch ciężkich meczach wygraliśmy i zremisowaliśmy, będąc w dodatku równorzędnym partnerem dla najsilniejszych polskich drużyn - mówi obrońca Ruchu, Grzegorz Baran. - Trener Fornalik zmodyfikował mocno nasze zajęcia, co miało zbawienny wpływ na naszą postawę. Teraz więcej trenujemy z piłkami, a właśnie tego "czucia" chyba najbardziej nam brakowało. Trener rozmawiał też z każdym z nas indywidualnie. Prosił, byśmy przypomnieli sobie to, co już kiedyś umieliśmy.
Waldemar Fornalik najwidoczniej dotarł do najgłębszych pokładów świadomości swych piłkarzy. I dobrze, bo tym tygodniu czeka "Niebieskich" piłkarska matura. Ewentualny awans do finału Pucharu Polski i ligowe zwycięstwo nad Piastem Gliwice oznaczać będą stopień celujący z piłkarskiego egzaminu dojrzałości. - Na własnej skórze doświadczyłem, że nie ma kalkulowania, podziału na mecze mniej i bardziej ważne - dodaje chorzowski szkoleniowiec. - W Górniku Zabrze chciałem w Pucharze Polski przyoszczędzić 5-6 piłkarzy na ligę, a przyniosło to skutek odwrotny od zamierzonego. Piłkarze lubią grać co trzy dni, lubią rytm "mecz-odnowa- mecz". Dlatego w czwartek w Pucharze Polski przeciwko Legii wystawię najsilniejszy skład, i najsilniejsza jedenastka wyjdzie też na Piasta. Trochę szkoda, że te dwa egzaminy dzieli tak krótki okres czasu, bo na regenerację sił będziemy mieli tylko 72 godziny. Ale jeśli poradzimy sobie z odnową, to sportowo też będzie dobrze.
źródło: Sport