Już w czwartek "Niebiescy" zagrają rewanżowy mecz z legionistami o awans do finału Pucharu Polski. Dwa dni później chorzowian czeka ligowa potyczka z Piastem Gliwice. - Nie będziemy mieć nawet siedemdziesięciu godzin na odpoczynek - martwi się Fornalik.
Na dodatek kadra "Niebieskich" szczupleje z każdym meczem. Do końca sezonu nie zagra już Marcin Zając. - Jego sytuacja wyjaśniła się definitywnie po artroskopii kolana. Jedyny plus jest taki, że w jego absencji nikt już nie będzie się doszukiwał drugiego dna - mówi Fornalik. Wcześniej plotkowano, że Zając nie gra, bo jest dla Ruchu za drogi.
Z urazami kolan zmagają się też Sadlok i Artur Sobiech. - We wtorek czeka mnie badanie USG, po którym będę mądrzejszy. Na razie nie mogę trenować - smuci się Sadlok. Sobiech jest teraz leczony zachowawczo, jeżeli jednak ból nie ustąpi, też czeka go zabieg i dłuższa przerwa.
Kontuzjowani są również Krzysztof Nykiel i Martin Fabusz, a Pavol Balaz i Wojciech Grzyb muszą pauzować z powodu kartek. Grzyb w pucharze, a Balaz w lidze. - Dużo tego, a o zastępców niełatwo - przyznaje Fornalik. - Brakuje nam trzech punktów. Wtedy pracowałoby się spokojniej - dodaje trener.
- Czujemy narastającą presję. To jednak nie jest środek sezonu, gdy gra się głównie o kolejne punkty. Teraz waży się przyszłość klubu! - podkreśla Sadlok.
- Z Lechem zagraliśmy lepiej, niż trzy dni wcześniej z Legią. Chciałbym powiedzieć to samo po dwóch następnych spotkaniach - uśmiecha się Fornalik, do którego po treningu podchodzili pracownicy klubu i gratulowali dobrego startu. - Tak trzymaj Waldek! - życzył Paweł Poloczek, który dba m.in. o murawę boiska.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice