Jacek Zieliński (trener Piasta Gliwice):
- Ciężko po takim laniu to wszystko poukładać. Gratuluję Ruchowi jak najbardziej zasłużonego zwycięstwa, choć według mnie trochę za wysokiego. Jeśli jednak dobrze poukładany zespół ma sytuacje, to trudno żeby ich nie wykorzystał. Decydującym momentem tego meczu był rzut karny i czerwona kartka dla bramkarza. Uważam, że sędzia się ośmieszył podejmując taką decyzję, choć miał do tego prawo. Ja rozmawiałem z Kozikiem i operatorem naszej kamery, który powiedział że Mariusz Śrutwa trzymał piłkę między nogami. W takiej sytuacji, wedle przepisów, jest to dla mnie rzut wolny pośredni za niebezpieczną grę. Jeżeli arbiter widział tam przewinienie Kozika, to jakim prawem mógł go ukarać czerwoną kartką, jeśli on nic nie zrobił. Jest to dla mnie bardzo zagadkowe, bo w tym momencie dostaliśmy dwie kary w jednym momencie. Rozumiem, gdyby tam był jakiś brutalny faul. Natomiast przy takim przeciwniku mecz jest już w tym momencie ułożony. O to mam żal do sędziego, bo ta sytuacja ustawiła mecz. Nie oznacza to jednak, że przegraliśmy przez niego, bo główną winę ponosimy my. "Niebiescy" atakowali i strzelili w końcówce dwie bramki z kontry. Tłumaczyłem moim zawodnikom, że jeżeli się tak przegrywa, to trzeba przyjąć tę porażkę z honorem. Niektórym się jednak wydawało, że ten mecz może się skończyć wynikiem 4:3 dla Piasta, a skończyło się 0:5. To najbardziej boli, bo oprócz tego, że Ruch nas pokarał piłkarsko, to sami w końcówce zafundowaliśmy sobie dwie bramki.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Bardzo się cieszę ze zwycięstwa i chciałbym podziękować wszystkim moim zawodnikom za wkład, walkę i zaangażowanie. Mimo takiego wyniku, który jest na pewno satysfakcjonujący, w dalszym ciągu twierdzę że Piast Gliwice to drużyna bardzo dojrzała i ułożona. W sporcie często tak bywa, że są momenty przełomowe, które jednoznacznie przechylają szalę na jedną stronę. Jestem usatysfakcjonowany i cieszę się, że kibice dali wyraz radości zawodnikom.