Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami kapitana "Niebieskich", Mariusza Śrutwy ten mecz miał być świętem Ruchu i takim też był! Ruch w bardzo dobrym stylu wygrał derbowy mecz z Piastem Gliwice i tym samym podtrzymał passę meczów bez porażki.
Lepszego początku meczu "Niebiescy" nie mogli sobie po prostu wymarzyć, bowiem już pierwszy celny strzał na bramkę został zamieniony na gola. W 4 minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Przemysław Łudziński, do piłki najwyżej wyskoczył Wojciech Myszor i celnym strzałem główką otworzył wynik meczu. Po tym wydarzeniu goście szybko starali się wyrównać, mieli optyczną przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Strzały z dystansu Pawła Gamli oraz Krzysztofa Kukulskiego albo były niecelne, albo zbyt słabe, żeby zaskoczyć Jarosława Paśnika. Dobrą okazje zmarnował Mariusz Śrutwa, który z dobrej pozycji nie trafił czysto w piłkę i w efekcie bramkarz Piasta Krzysztof Kozik nie miał problemów z jej wyłapaniem.
Najlepszą okazję do wyrównania zmarnował Stanisław Wróbel. Po jego uderzeniu z 15 metrów piłka minimalnie przeleciała obok prawego słupka bramki Paśnika. Na początku trzeciego kwadransu gry mogło być niebezpiecznie w polu karnym Ruchu. Po mocnym strzale świeżo wprowadzonego do gry Wojciecha Kędziory, Paśnik "wypluł" futbolówkę przed siebie, na szczęście w porę obrońcy naprawili jego błąd wybijając ją daleko w pole. Jak się później okazało był to jedyny poważny błąd naszego bramkarza, który w przekroju całego meczu był bardzo pewnym punktem chorzowskiej jedenastki.
Kluczowym momentem spotkania była niewątpliwie 40 minuta. Wtedy to do prostopadłego podania w polu karnym doszedł Śrutwa i został sfaulowany przez bramkarza gliwiczan Kozika. - W sytuacji, gdy sędzia podyktował rzut karny, byłem może półtora metra od bramki. Kozik złapał mnie za nogi - był to taki odruch, bo chciał uchronić swój zespół przed utratą gola. Była to ewidentna jedenastka i jak najbardziej słuszna czerwona kartka – po meczu trafnie skomentował całe wydarzenie kapitan "Niebieskich". Sędzia bez wahania wskazał na "wapno", a Kozik ujrzał czerwoną kartkę. Egzekutorem jedenastki okazał się Marcin Klaczka, który pewnym strzałem pokonał Marcina Fecia - rezerwowego bramkarza Piasta.
Kiedy wydawało się, że do przerwy taki wynik się utrzyma, na 60 sekund przed końcem regulaminowych 45 minut szybką akcje przeprowadzili zawodnicy Ruchu. Z lewej strony rozpędzony Łudziński świetnie dograł do Śrutwy, a ten z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę, a kibice mogli gromkimi brawami nagrodzić swoich podopiecznych schodzących do szatni.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy nie był wspaniałym widowiskiem, akcji było jak na lekarstwo, ale w poczynaniach gości było widać zmęczenie. Ruch spokojnie kontrolował przebieg spotkania. Świetną partię rozgrywał Grzegorz Baran, który był prawdziwą zaporą nie do przejścia - skuteczny w odbiorze, rozbijał wszystkie ataki jedenastki z Gliwic. Kilka ciepłych słów należy poświęcić również Marcinowi Makuchowi, rozegrał on również bardzo dobre spotkanie.
Jedną z nielicznych akcji w tej odsłonie meczu zawodnicy Piasta mieli w 68 minucie. Z rzutu wolnego, po dośrodkowaniu Adama Kompały z główki uderzał Adam Banaś, jednak zbyt słabo by zaskoczyć Paśnika. Przed upływem 70 minuty dwukrotnie o zmianę rezultatu mógł się pokusić Grażvydas Mikulenas, jednak w ostatniej chwili Mirosław Budka zabrał przed bramką piłkę Litwinowi.
Jednak to w 80 minucie "Miki" był górą i mógł cieszyć się ze swojego dwunastego gola w barwach Ruchu. Wprowadzony w 63 minucie za wyraźnie zmęczonego Mariusza Śrutwę Piotr Ćwielong wpadł w pole karnę z prawej strony, zagrał dokładnie do niepilnowanego Mikulenasa i ten oddał strzał praktycznie do pustej bramki. Niecałe pięć minut później Marek Wleciałowski podziękował Mikulenasowi za grę, któremu kibice owacjami na stojąco podziękowali za grę.
Na trybunach słychać było donośne "1…2…3…4 mało" i piłkarze zdali się wysłuchać życzeń kibiców. W 88 minucie Piotr Ćwielong zdobył bramkę i Ruch prowadził już 5-0! W rolach głównych wystąpili zawodnicy wprowadzeni w drugiej połowie. Grzegorz Bonk zagrał do Ćwielonga a ten sprytnym technicznym strzałem pokonał Fecia. Trzy minuty później po raz ostatni w swojej karierze gwizdnął arbiter tego spotkania Piotr Święs, dla którego to był to pożegnalny mecz.
Ruch Chorzów 5:0 (3:0) Piast Gliwice
Strzelcy:
Myszor 3', Klaczka 42' (karny), Śrutwa 45', Mikulenas 80', Ćwielong 88'
Żółte karki:
Myszor, Mikulenas, Klaczka - Budka
Czerwona kartka:
Kozik 40' (za faul, Piast)
Składy:
Ruch: Paśnik - Myszor, Klaczka, Balul, Makuch - Grzyb, Baran, Pulkowski, Łudziński (75' Bonk) - Śrutwa (63' Ćwielong), Mikulenas (84' Bizacki).
Piast: Kozik - Michniewicz, Budka, Banaś, Zadylak, Kaszowski 68' Podgórski), Widuch, Gamla, Kukulski (32' Kędziora), Kompała, Wróbel (41' Feć).
Sędzia: Piotr Święs (Katowice)
Widzów: 4.000 (w tym około 200 kibiców Piasta)