Spotkanie z GKS-em Bełchatów miało być sprawdzianem dla działaczy oraz piłkarzy Ruchu. Ci pierwsi tym razem nie zawiedli z organizacją meczu, po raz kolejny zawiedli natomiast piłkarze.
Działacze "Niebieskich" wyciągnęli pewne wnioski po zajściach, jakie miały miejsce podczas meczu z Polonią Warszawa i postanowili przyłożyć się do organizacji spotkania z GKS-em Bełchatów. Zaowocowało to otwarciem większej ilości bram i kas oraz sprzedażą biletów za symboliczną złotówkę dla kobiet i dzieci do lat 10, co miało zachęcić do przyjścia na mecz całe rodziny. W efekcie na stadionie zasiadło 7000 kibiców. Oficjalnie zabrakło niestety fanów gości z powodu "trwających prac remontowych" na Stadionie Śląskim.
Gospodarze na tym meczu nie wywiesili żadnej flagi, ale od początku spotkania prowadzili bardzo dobry doping wspomagany przez bębny. Nie obyło się bez "pozdrowień" w kierunku pani Prezes (m.in. "Sobstylowa raus z Chorzowa" czy "zmiana prezesa, w Chorzowie zmiana prezesa"). Przez ostatnie 15 minut pierwszej połowy kibice bawili się i śpiewali na dwie strony.
Gra piłkarzy nie była adekwatna do dopingu kibiców, którzy stracili cierpliwość i zaczęli skandować: "Gdzie ta ambicja? Niebiescy gdzie ta ambicja?", "Co wy robicie? Niebieską eRkę hańbicie!" oraz szereg innych przyśpiewek skierowanych do piłkarzy. Frustracja sympatyków była ogromna. Część z nich opuszczała nawet stadion przed końcem meczu .
Po końcowym gwizdku spora część kibiców została na stadionie, żeby powiedzieć piłkarzom parę gorzkich słów. Gdy po kilku minutach czekania cała drużyna stanęła przed fanami niczym przed katem, usłyszała głośne "Co wy robicie!? Niebiescy co wy robicie!?". Porażka z bełchatowianami jest bowiem kolejnym krokiem w kierunku pierwszej ligi... Kibice chcieli także, aby stanął przed nimi trener Pietrzak, ale ten nie wyszedł do nich. Jak się później okazało, na konferencji prasowej oddał się do dyspozycji zarządu.
Na koniec kibice zaśpiewali piłkarzom bardzo głośno "Moja jedyna miłość to Niebiescy!". Należy mieć nadzieję, że zawodnicy wezmą sobie do serca te słowa i w kolejnych spotkaniach będą walczyć do upadłego o utrzymanie Ruchu w ekstraklasie, czyli w należnym mu miejscu.
źródło: Niebiescy.pl