Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Z dużą przyjemnością się gra na stadionie wypełnionym tak żywiołowo reagującą publicznością i do tego kulturalnie dopingującą oba zespoły. Cieszę się z tego, bo to jest naprawdę święto dla piłki, jeżeli zespoły wychodzą na boisko, grają przy takiej publiczności. Na pewno bardzo jestem zadowolony ze zwycięstwa i z gry, która momentami naprawdę była na niezłym poziomie. Skuteczność moich zawodników ułatwiła nam realizację pewnego planu taktycznego, tzn. łatwiej było nam kontrolować grę, jak też przeprowadzać akcję z głębi pola. Jagiellonia była bardzo groźna, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to bardzo mocny punkt tej drużyny, więc tym bardziej mogę być zadowolony, że nie straciliśmy bramki.
Jurij Szatałow (trener Jagiellonii Białystok):
- Musieliśmy dzisiaj podjąć wielkie ryzyko, bo remis nam nic nie dawał. Musieliśmy dzisiaj zagrać bardzo ofensywnie, jednak z kontrataku gra się łatwiej. Liczyliśmy na to, że na początku spotkania zdobędziemy bramkę, co ułatwi nam grę. Niestety stało się odwrotnie, straciliśmy bramkę już w 17 minucie i trzeba było wszystko zmieniać. Jak mówił mój kolega, ułatwiliśmy Ruchowi możliwość wyprowadzania kontr, a wiadomo, że atak pozycyjny nam nie wychodzi, chociaż w drugiej połowie stworzyliśmy dwie dogodne sytuacje – Tomek Moskal i Madrin Piegzik. Za posiadanie piłki i stwarzane sytuacje nikt jeszcze trzech punktów nie dodał. Podsumowując, straciliśmy dzisiaj trzy punkty i można powiedzieć, że w pięćdziesięciu procentach szansę na awans.
Źródło: jagiellonia.pl