Bogusław Pietrzak nie chce już słyszeć opinii fachowców, którzy powtarzają, że niebiescy bez problemu utrzymają się w lidze. - Wolę słyszeć, że gramy słabo, nudno i bez koncepcji, ale przede wszystkim skutecznie! - podkreśla.
W sobotę rano niebiescy wyjadą w długą podróż do Białegostoku. Jeżeli w poniedziałek nad ranem - po meczu z Jagiellonią - wrócą na Śląsk bez punktów to ich spadek do pierwszej ligi stanie się realny jak nigdy dotąd.
- Cały czas uważam, że w tej drużynie jest potencjał by zapewnić sobie utrzymanie - podkreśla trener Bogusław Pietrzak. Na liście płac chorzowskiego klubu jest ponad dwudziestu piłkarzy, ale tak naprawdę pewnych i niezawodnych ogniw jest w kadrze tylko kilka. W ostatnim meczu z Polonią Warszawa zabrakło Grzegorza Barana i zespół zaraz chwiał się niczym chore drzewo. - Ten problem dotyczy wielu drużyn. Weźmy Wisłę Kraków. O ile spada jej wartość bez Radosława Sobolewskiego? Baran to jest właśnie nasz Sobolewski - waleczność, charakter. Bardzo ważny piłkarz - podkreśla Pietrzak.
Takiego zawodnika najbardziej brakuje Ruchowi w ataku. Pomimo, że o miejsce w tej formacji rywalizuje pięciu piłkarzy efektów w postaci gradu bramek nie widać. - To nie tak. Konkurencja jest na pewno. Walczymy na każdym treningu. Ocena jednak nie może być pozytywna, bo nas rozlicza się głównie za gole - zgadza się Remigiusz Jezierski, który w Białymstoku na pewno nie będzie mógł liczyć na wsparcie kontuzjowanych Marcina Zająca (kolano) i Łukasza Janoszki (staw skokowy).
Czym w takim razie może postraszyć rywala chorzowski zespół? W jedynym tegorocznym, wygranym meczu (3:0 z Polonią Bytom) wszyscy chwalili współpracę duetu Ariel Jakubowski - Wojciech Grzyb. Ten jednak potem nie zagrał już na tak wysokim poziomie. - Zaręczam, że to nie był przypadek, ani słabość rywala. Staramy się grać jak najlepiej. Uważam, że w każdym meczu rozgrywamy z Wojtkiem kilka ciekawych akcji. Myślę jednak, że nie można patrzeć z nadzieją tylko na prawe skrzydło. Nasza gra musi być zbilansowana - ocenia Jakubowski.
Po fatalnym meczu z Polonią działacze oczekiwali roszad w składzie. Słabi mieli usiąść na ławce lub na trybunach. Trener Pietrzak rozkłada jednak ręce. - Nie mamy na tyle silnej kadry, żeby po jednym słabym meczu dokonać rewolucji - wzdycha. Jakubowski: - Po meczu z Polonią zasuwaliśmy na treningach naprawdę ostro. Zresztą nie ma co gadać. W Białymstoku musimy pokazać na co nas stać.
Piłkarze drużyn, które będą rywalizować z niebieskimi o utrzymanie w lidze zauważają, że słabością Ruchu może być fakt, że wciąż liczy się w walce o Puchar Polski i musi oszczędniej gospodarzyć siłami.
Jezierski też stwierdził ostatnio, że jest gotów poświęcić jeden czy dwa mecze w lidze by sięgnąć po trofeum. - Ale oczywiście przy założeniu, że utrzymanie jest pewne. Nie ma co się oszukiwać - czy będziemy na ósmym czy na dziesiątym miejscu to ocena naszej gry wysoka nie będzie. Ale jeżeli zdobędziemy puchar to już sezon będzie udany - podkreśla.
Jakubowski ma inną filozofię. - Zapomnijmy o tym pucharze! O półfinałowej potyczce z Legią porozmawiamy trzy dni przed pierwszym meczem - apeluje.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice