W niedzielę piłkarze Jagiellonii w kolejnym meczu o ligowe punkty będą gospodarzami meczu z Ruchem Chorzów, którego barwy obecnie reprezentuje Ariel Jakubowski, w przeszłości zawodnik "Jagi".
Popularny "Ari" do Białegostoku trafił za kadencji trenera Adama Nawałki latem 2005 roku z Lecha Poznań. Nie był to jednak zbytu udany okres w karierze tego zawodnika. Trapiony przez kontuzje w ciągu półtora roku wystąpił w zaledwie 14 spotkaniach, z czego jedynie w sześciu od pierwszej do ostatniej minuty. Nie ma zatem się co dziwić, że zawodnik niezbyt miło wspomina ten okres: - Nigdy nie ukrywałem, że jakiegoś wielkiego sentymentu do Jagiellonii nie mam, no bo nie był to zbyt udany okres w mojej karierze. Akurat przytrafiły mi się w tym czasie kontuzje, a jakiegoś wielkiego wsparcia ze strony klubu nie czułem. Musiałem wziąć sprawy w swoje ręce, zrobiłem artroskopię, po której lekarze usunęli mi część łąkotki i od tej pory nie mam już z tym problemu. Mimo wszystko uważam, że rozstaliśmy się na poziomie i obie strony były z tego zadowolone - wspomina pobyt w Białymstoku obrońca "Niebieskich".
W bieżącym sezonie "Ari" należy do podstawowych zawodników drużyny Ruchu, chociaż po słabszych wynikach w rundzie wiosennej ostatni mecz z Polonią Warszawa rozpoczął na ławce rezerwowych, a na boisku pojawił się w drugiej połowie. - W pierwszych meczach wiosny wychodziłem w podstawowej jedenastce, a że ostatnio nie osiągamy zbyt dobrych wyników trener stara się znaleźć jakieś optymalne ustawienie, a akurat w obronie ma dosyć spore pole manewru. Po części rozumiem go, ale też czuję się na siłach by grać w pierwszej jedenastce. Staram się cały czas pokazywać z jak najlepszej strony, zarówno na treningach, jak też w meczach ligowych i pucharowych, by udowodnić, że zasługuję na grę w pierwszym składzie - mówi wychowanek Polonii Gdańsk.
Zdaniem Jakubowskiego faworytem niedzielnego meczu są gospodarze: - Jagiellonia gra u siebie i to ona jest faworytem. Przyznam, że gra tego zespołu na wiosnę bardzo mi się podoba. Na pewno jednak nie składamy broni i będziemy chcieli pokazać, że też jesteśmy dobra drużyną. Nie możemy tylko traktować tego meczu w kategoriach spotkania "za sześć punktów" i odbijania się od strefy spadkowej, bo tak już się odbijamy po każdym meczu. - Musimy po prostu zacząć zdobywać po trzy punkty - kontynuuje 31-letni zawodnik, którego zdaniem głównym mankamentem jego drużyny wiosną jest skuteczność. - Musimy się skupić bardziej na skuteczności, bo tego ostatnio brakuje nam przede wszystkim. Nasza gra nie wygląda najgorzej, ale ze skutecznością jest średnio. Trzeba powalczyć i zdobyć jakieś punkty na tak gorącym terenie, jakim jest teraz niewątpliwie Białystok - uważa prawy obrońca Ruchu, który jest pod wrażeniem gry "Jagi" wiosną. - Gra Jagiellonii na wiosnę jest dla mnie zaskoczeniem na plus. Jest to ładnie poukładany zespół, grający widowiskowy futbol, do tego kibice w Białymstoku potrafią stworzyć wspaniałą atmosferę. Myślę, że w niedzielę czeka ich fajne spotkanie.
Były zawodnik żółto-czerwonych uważa, że siła obecnej "Jagi" jest zespół, a nie indywidualności: - Gdy drużynie idzie, to o każdym zawodniku można się wypowiadać w superlatywach. Traktowałbym jednak Jagiellonię jako całość, a nie indywidualności. Na pewno można wyróżnić pojedynczych zawodników, ale mi mimo wszystko bardzo podoba się gra zespołowa tej drużyny, w czym na pewno jest spora zasługa trenera Michała Probierza, który umiał to wszystko scalić. Za moich czasów przecież też Jagiellonia miała bardzo dobrych zawodników, ale nie zawsze była drużyną na boisku. Teraz jest zupełnie inaczej - wspomina swoją grę w Białymstoku Jakubowski.
źródło: jagiellonia.pl