Opłacała się chorzowianom daleka wyprawa do Białegostoku. Podopieczni trenera Wleciałowskiego pokonali walczącą o awans do Ekstraklasy, Jagiellonię 2:0. Było to już siódme spotkanie z rzędu, w którym „Niebiescy” nie zaznali smaku porażki!
Spotkanie w Białymstoku rozpoczęło się 15 minut wcześniej, niż zaplanowano. Działacze Jagiellonii wraz z miejscową policją postanowili bowiem pójść na rękę chorzowskim kibicom i przyspieszyli start meczu po to, aby ci mogli zdążyć na pociąg powrotny do Chorzowa jeszcze tego samego dnia.
Spotkanie rozpoczęło się więc o 16:45, a pierwsi do ataku rzucili się „Jagiellończycy”. Już w 6 minucie meczu po dośrodkowaniu Dariusza Łatki głową na bramkę Ruchu uderzał Jacek Chańko, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Chwilę później uderzeniem zza pola karnego próbował zaskoczyć Jarosława Paśnika Robert Speichler, jednak efekt był podobny.
Bardzo groźna sytuacja miała miejsce w 12 minucie spotkania. Zła interwencja bramkarza Ruchu sprawiła, że do piłki dopadł Tomasz Moskal, ale jego uderzenie zmierzające w światło bramki wybił w ostatnim momencie Marcin Klaczka. Chorzowianie do głosu doszli dopiero w 19 minucie meczu, ale za to z zmierzonym efektem. Niepilnowany przez obrońców Jagiellonii Przemysław Łudziński uderzył z narożnika pola karnego w długi róg Macieja Zająca i zawodnicy Ruchu prowadzili 1:0.
Odpowiedź Jagiellonii była natychmiastowa i mało brakowało, by gospodarze doprowadzili do remisu. Tym razem Jarosław Paśnik popisał się jednak znakomitą paradą i przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Białostocczanie z biegiem czasu mieli jednak coraz mniej pomysłów na konstruowanie akcji, co pozwoliło chorzowianom przejąć kontrolę na boisku i śmielej zaatakować bramkę Zająca. Szczęścia szukali Mikulenas, Śrutwa i Baran.
Druga połowa rozpoczęła się od podwyższenia wyniku dla Ruchu. W 48 minucie meczu Mariusz Śrutwa odnalazł w polu karnym Grażvydasa Mikulenasa, a ten nie pozostawił żadnych złudzeń miejscowemu golkiperowi i pewnie wpakował piłkę do siatki.
Goście starali się odmienić losy meczu, ale ani strzały Piegzika oraz Zubrzyckiego, ani dwie zmiany przeprowadzone przez Jurija Szatałowa nie zmieniły niczego w poczynaniach Jagiellonii. Strzały w końcówce meczu Arkadiusza Kubika i Ernesta Konona tylko przelały czaru goryczy. To Ruch był bowiem w tym spotkaniu lepszy i zasłużenie sięgnął po komplet punktów.
„Niebieska”passa trwa! Chorzowianie w siedmiu spotkaniach zdobyli 17 punktów i już chyba nic nie wskazuje na to, by chorzowianie trzeci raz z rzędu musieli występować w barażach. Żal jedynie, że ten znakomity okres nie rozpoczął się dużo wcześniej, bo z taką grą awans do Orange Ekstraklasy stałby dziś otworem!
Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1) Ruch Chorzów
Strzelcy:
Łudziński 19', Mikulenas 48'
Żółte kartki:
Kubik, Speichler - Łudziński, Baran
Składy:
Jagiellonia: Zając - Kubik, Nawotczyński, Kolasa - Chańko, Łatka (62' Zubrzycki), Speichler, Piegzik (62' Sobolewski), Markiewicz - Żuberek (46' Konon), Moskal.
Ruch: Paśnik - Myszor, Balul, Klaczka, Makuch - Grzyb (78' Bonk), Baran, Pulkowski, Łudziński (66' Smarzyński) - Mikulenas, Śrutwa.
Sędzia: Piotr Aleksandrowicz (Radom)
Widzów: 4.500 (w tym 100 kibiców Ruchu)