Od początku sezonu w chorzowskim klubie dzieje się co niemiara. Postanowiliśmy podsumować to, co wydarzyło się przy Cichej pod względem sportowym oraz organizacyjnym, a także znaleźć odpowiedź na pytanie, czy znalezienie sponsora w czasach kryzysu jest możliwe?
Sponsor potrzebny od zaraz: (nie)możliwe?
Jak doskonale wiadomo, wielka piłka bez wielkich pieniędzy - nawet w realiach polskiej ligi - nie ma prawa bytu. Nie jest też tajemnicą, że w Ruchu Chorzów SA sponsora z dużym kapitałem, będącego w stanie całkowicie wyprowadzić klub na prostą, próżno wypatrywać. Czy takowy może pojawić się na horyzoncie?
W czasach ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, gdy wszyscy inwestorzy solidarnie "zaciskają pasa" znalezienie sponsora dla klubu piłkarskiego (na ogół będącego inwestycyjnym workiem bez dna) jest wyjątkowo trudne. Ale nie niemożliwe.
Kilka tygodni przed lutowymi Wielkimi Derbami Śląska media obiegła wieść, iż zainwestowaniem w Ruch może być zainteresowany gigant energetyczny - grupa Tauron. Ostatecznie koncern został sponsorem jedynie meczu z Górnikiem Zabrze, ale… nikt nie wykluczał, że tak ogromny inwestor może na dłużej zagościć na niebieskich koszulkach.
Chuligański incydent, do jakiego doszło podczas derbów, teoretycznie mógł władze Taurona zrazić. Ale nie do inwestowania w Ruch, tylko w polską (śląską?) piłkę w ogóle. Tymczasem pod koniec marca okazało się, że Południowy Koncern Energetyczny, który jest częścią Taurona, związał się umową sponsorską z GKS-em Katowice.
Tym samym działacze katowickiego klubu udowodnili, że namówienie potężnej korporacji na łożenie pieniędzy na rodzimy futbol wcale zadaniem niewykonalnym nie jest. Zresztą, włodarze GKS nie są w swym przypadku odosobnieni. 20 marca bieżącego roku 51% akcji Lechii Gdańsk SA nabył Andrzej Kuchar - wrocławski biznesmen, były prezes zarządu żużlowego Atlasu Wrocław, o niedawna także członek Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kuchar zobowiązał się dofinansowywać Lechię przez najbliższych 10 lat. Niedawno głośnym echem odbiło się przyjście do Śląska Wrocław Zygmunta Solorza. Właściciel Polsatu za przejęcie 51% akcji klubu zapłacił 11 milionów złotych!
Łódzki KS znajduje się od kilku lat w "dołku" organizacyjno-finansowym, lecz teraz chyba nadszedł czas na poprawę - z odsieczą klubowi z Alei Unii pospieszył bowiem Grzegorz Klejman - nie tylko spłacił bieżące zaległości działaczy wobec piłkarzy, ale także namówił do pozostania w ŁKS prezesa Romana Gałuszkę. Ten z kolei zapowiada, iż wkrótce odwdzięczy się sprowadzając nowego sponsora. Idąc dalej - sąsiad zza miedzy ŁKS, Widzew, od pewnego czasu nie narzeka na problemy finansowe. Biznesmen Sylwester Cacek od niespełna roku jest większościowym akcjonariuszem spółki. I wydaje na sport coraz większe nakłady finansowe.
To jedynie przykłady z ostatnich kilku miesięcy. Dowodzą one jednak, że nawet w czasach kryzysu gospodarczego jest sposób, by nakłonić prężne firmy do pompowania pieniędzy w polską ligę.
Kiedy doczekamy się sponsora z prawdziwego zdarzenia w Ruchu? Na razie nic nie wskazuje na to, by miało to nastać prędko. Oby okazało się to jednak ciszą przed burzą. Bo wszyscy znajdujący się w otoczeniu klubu z Cichej doskonale wiedzą z autopsji, iż z szumnych zapowiedzi zazwyczaj niewiele wynika.
Strzał w kolano
Za polskimi drużynami występującymi w ekstraklasie już 8 kolejek piłkarskiej wiosny. W naszej statystyce do 6 kolejek rozegranych po przerwie zimowej doliczamy dwie serie spotkań, które odbyły się awansem jeszcze w roku 2008. Wiosenny dorobek piłkarzy chorzowskiego Ruchu wygląda nie najlepiej - szczególnie blado chorzowianie wypadają na wiosnę w porównaniu ze swoimi sąsiadami z klasyfikacji generalnej, a mianowicie ŁKS Łódź, Polonią Bytom czy Piastem Gliwice.
Oto tabela przedstawiająca dokonania ligowców w rundzie wiosennej sezonu 2008/09 (stan na 17.04.09)
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki |
| Lech Poznań | 8 m. | 18 pkt | 12:5 |
| Legia Warszawa | 8 m. | 17 pkt | 16:4 |
| Wisła Kraków | 8 m. | 15 pkt | 12:6 |
| ŁKS Łódź | 8 m. | 15 pkt | 13:14 |
| Polonia Warszawa | 8 m. | 14 pkt | 7:8 |
| GKS Bełchatów | 8 m. | 13 pkt | 9:9 |
| Śląsk Wrocław | 8 m. | 12 pkt | 12:6 |
| Jagiellonia Białystok | 8 m. | 11 pkt | 10:7 |
| Górnik Zabrze | 8 m. | 10 pkt | 6:6 |
| Piast Gliwice | 8 m. | 10 pkt | 5:7 |
| Cracovia | 8 m. | 10 pkt | 11:15 |
| Odra Wodzisław Śląski | 8 m. | 8 pkt | 4:10 |
| Polonia Bytom | 8 m. | 8 pkt | 4:12 |
| Ruch Chorzów | 8 m. | 7 pkt | 6:10 |
| Arka Gdynia | 8 m. | 6 pkt | 4:11 |
| Lechia Gdańsk | 8 m. | 4 pkt | 8:13 |
Postawa "Niebieskich" w trwających rozgrywkach, a zwłaszcza po jego półmetku nie jest dla nas, kibiców budująca. Drużyna popadła w marazm, gra bez wyrazu i pomysłu. Jakie mogą być tego powody?
Utarło się, że wszelką winę za niepowodzenia zrzuca się na barki szkoleniowca. Bogusław Pietrzak trenerem pierwszego zespołu został z dnia na dzień i to do końca czerwca. Tak przynajmniej deklarowali we wrześniu jego pracodawcy. Od tamtych decyzji minęło ponad pół roku. Sam Pietrzak poczuł się na swoim stanowisku na tyle pewnie, iż zadeklarował chęć pozostania na stanowisku. Nie zapominajmy natomiast zasady, która głosi, iż "trenera muszą obronić wyniki". Niezależnie od tego jaki posiada status medialny i czy jest lubiany przez kibiców - bezapelacyjnie musi udowodnić swą wartość zdobytymi przez podopiecznych ligowymi punktami.
Bilans Bogusława Pietrzaka na ławce trenerskiej Ruchu prezentuje się następująco:
19 spotkań - 5 zwycięstw - 4 remisy - 10 porażek - 19 punktów
Dla porównania w ubiegłym sezonie w identycznym momencie rozgrywek "Niebiescy" prowadzeni przez Duszana Radolsky'ego nagromadzili 21 punktów. Wydaje się więc, że różnica między porównywanymi często szkoleniowcami jest w zasadzie żadna. Lecz to tylko statystyka. Ruch autorstwa Radolsky’ego momentami wręcz irytował dążeniem do żelaznej konsekwencji w obronie, po drodze zapominając o działaniach ofensywnych, co powodowało, że ówczesny styl gry nie każdemu mógł przypaść do gustu (sam biję się w pierś - patrząc na niektóre decyzje taktyczne Słowaka kiwałem głową z niezadowoleniem). Ale bez wątpienia widać było, iż tamten zespół, niewiele różniący się przecież personalnie od dzisiejszego, potrafił pozytywnie zaskoczyć, zadziwić i pokazać przysłowiowy "pazur".
Z całą pewnością nie bez znaczenia dla ekipy z Chorzowa pozostał brak dopływu świeżej krwi. Jak wiadomo, regularna rotacja (oczywiście w granicach rozsądku) pozytywnie wpływa na atmosferę w zespole i szerzy zjawisko tzw. "team spirit". Tymczasem zamiast transferów do klubu, pozbyto się kilku znaczących postaci (vide Marcin Sobczak, Maciej Scherfchen). O ile wypożyczenie "Bizona" można racjonalnie uzasadnić (zgubił świetną formę prezentowaną w kilku spotkaniach), o tyle pożegnanie trzymającego w ryzach drugą linię zespołu Scherfchena było "strzałem w kolano". Argumentacja dotycząca zbyt wysokiego kontraktu gracza czasowo sprowadzonego z Lecha Poznań jest mało przekonująca. I świadczy nie najlepiej o decydentach rządzących klubem - po co bowiem zatrudniali tak wymagającego piłkarza, wiedząc, iż jest to działanie ponad stan zamożności?
Jest fajnie?
Pogłoski o tym, że klub być może zalega graczom i personelowi z wypłatami wynagrodzeń, pojawiały się już we wrześniu ubiegłego roku. Wydawało się jednak, że to tylko mrzonki. Gdy jednak w styczniu, podczas przerwy zimowej trwającego sezonu piłkarze zagrozili strajkiem, a nawet mówiło się o zbojkotowaniu treningu, stało się jasne, że o plotkach nie może być mowy. Konflikt na linii działacze-zawodnicy został po ponad godzinnej rozmowie w szatni zespołu zażegnany. Prezes Ruchu, Katarzyna Sobstyl obwieściła wówczas: - Informacja jest jedna: znaleźliśmy z drużyną konsensus i będziemy nadal wspólnie pracować. Wciąż tworzymy niebieską rodzinę. Jest fajnie!
Po kilku miesiącach okazuje się, że chyba jednak tak "fajnie" nie jest. Niezadowoleni są kibice - ich ulubieńcy grają poniżej oczekiwań, a organizacja spotkań jest na tyle nieudolna, że dostanie się na stadion w dniu meczu graniczy z cudem. Nosami kręcą także sami zawodnicy. Czyżby znów chodziło o pieniądze? Tego wykluczyć nie można, lecz z pewnością chodzi o relacje zawodników z włodarzami klubu. Zawodnicy nieoficjalnie przyznają, że swoją szefową znają… z gazet, a ostatni raz dyskutowali z nią właśnie w styczniu, kiedy to nie chcieli powrócić do zajęć po urlopach.
Bez wątpienia sytuacja w chorzowskim klubie, bądź - jak wolą określać Ruch jego sternicy - "firmie" nie napawa optymizmem. Od awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej upłynęły dwa lata. O ile pierwszy rok pobytu w elicie można było uznać za udany (pod względem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym), to drugi zdaje się być zdecydowanie gorszy. Drużyna została osłabiona i spisuje się poniżej oczekiwań, zaś zarząd bezskutecznie poszukuje sponsora, który byłby w stanie dać klubowi nowy finansowy zastrzyk. O pogarszającej się sytuacji finansowej chorzowskiego klubu dowodzą nie tylko informacje (nie do końca oficjalne) o sukcesywnie wprowadzanym w życie planie oszczędnościowym, ale także raport dotyczący budżetu Ruchu Chorzów SA za rok 2008. Jego analizę przeprowadził na łamach Niebiescy.pl Marco. Oto fragment publikacji naszego kibica z katowickiego FC: "Kibice gwarantują klubowi więcej środków pieniężnych niż reklamodawcy. Mimo gry już drugi rok w najwyższej klasie rozgrywkowej w rubryce poświęconej firmom i sponsorom nastąpił regres!".
Konkluzja może więc być tylko jedna - zamiast rozwijać się na każdej możliwej płaszczyźnie, przedsiębiorstwo pod nazwą Ruch SA zatrzymało się w miejscu. A jak powszechnie wiadomo brak kroku w przód oznacza krok w tył.
źrodło: Niebiescy.pl