Dobra passa meczów bez porażki została podtrzymana. Ruch Chorzów w sobotni wieczór rozprawił się z ligowym słabeuszem Radomiakiem Radom i już od 6 kolejek jest niepokonaną drużyną.
W rolę „kata” po raz kolejny w tym sezonie wcielił się Grażvydas Mikulenas, który dwukrotnie pokonał golkipera gości Tomasza Borkowskiego.
Początek meczu można określić tylko jednym słowem: szok! Kibice ledwo co usiedli na swoich miejscach a Ruch przegrywał już 0-1. Błąd Michała Pulkowskiego, który niedokładnie podawał do Wojciecha Myszora wykorzystał Maxwell Kalu, szybko odegrał piłkę do Daniela Barzyńskiego i temu w sytuacji sam na sam z Jarosławem Paśnikiem nie pozostało nic innego, jak skierować piłkę do siatki. Była to 22 sekunda spotkania!
Zaskoczeni takim obrotem sprawy chorzowianie starali się szybko doprowadzić do wyrównania. Bliski tego był Mariusz Śrutwa, którego uderzenie głową w 4 minucie minimalnie minęło lewy słupek bramki gości. 13 minuta mogła okazać się szczęśliwa dla „Niebieskich”. Marcin Makuch ładnie przerzucił futbolówkę nad Krzysztofem Nykielem do Mikulenasa, Litwin ograł w polu karnym dwóch obrońców, jednak jego podanie wzdłuż linii bramkowej, nie znalazło adresata.
Niespełna minutę później Borkowskiego wyręczył Andrzej Bednarz, który wybił piłkę po strzale Piotra Ćwielonga z linii bramkowej. Wrzutki w pole karne starał się za każdym razem wyłapywać dobrze dysponowany tego dnia kapitan Radomiaka Borkowski. W 30 minucie Ćwielong popisał się fantastycznym strzałem z rzutu wolnego, wykonywanego po faulu na Śrutwie. Zabrakło dosłownie kilku centymetrów, bowiem piłka trafiła w poprzeczkę.
Głęboko cofnięci goście ograniczali się do gry z kontr, gopodarze niesieni bardzo głośnym dopingiem przęjeli inicjatywę, choć w ich poczynaniach było widać trochę nerwowości. W 36 minucie miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Po raz kolejny na Cichej nie popisali się „faceci w czerni”. Za niesportowe zachowanie (wybicie piłki po gwizdku sędziego) drugą żółtą kartkę miał dostać Borkowski, jednak w ostatniej chwili arbiter przypomniał sobie, że ta w efekcie oznaczała by usunięcie zawodnika z boiska. Ku niezadowoleniu kibiców i zawodników Ruchu sędzia nakazał grać dalej.
Obraz gry w dalszym ciągu nie zmieniał się, zawodnicy Radomiaka bronili się często na swojej połowie całym zespołem, a w grze Ruchu brakowało ostatniego podania i wykończenia akcji. Goście w tej części gry zagrozili tylko dwukrotnie po indywidualnych błędach Makucha. Po złym wybiciu piłki „Makiego”, strzałem z dystansu próbował pokonać Paśnika Jacek Kasprzak, jednak zdecydowanie groźniejszą sytuacje miał dobrze znany chorzowskim kibicom Artur Błażejewski. Po prostej stracie defensora Ruchu, strzał „Błażeja” z okolic 20 metra trafił w boczną siatkę bramki.
Do przerwy rezultat nie zmienił się, goście bardziej skupiali się na przeszkadzaniu i symulowaniu fauli, niż na graniu w piłkę. Widać było gołym okiem, że taki obraz gry nie wpływał pozytywnie na naszych piłkarzy, którzy niepotrzebnie wdawali się w pyskówki z przeciwnikami i uciekali się do niepotrzebnych fauli, za które arbiter był zmuszony pokazać „żółtka” (Ćwielong, Śrutwa). Z drugiej strony jednak Kalu powinien zostać ukarany czerwonym kartonikiem, za uderzenie bez piłki Grzegorza Barana
W przerwie meczu trener Marek Wleciałowski zdecydował się na jedną jak się pózniej okazało słuszną zmianę – za Marcina Klaczkę desygnował do gry Grzegorza Bonka.
Te 45 minut od mocnego uderzenia zaczęli „Niebiescy”, bowiem już w 47 minucie doprowadzili do wyrównania. Całą akcje zainicjował „swieżo” wprowadzony Bonk. Przytomnie zagrał do Wojciecha Grzyba, który z pierwszej piłki wrzucił piłkę w pole karne Radomiaka. Futbolówki nie zdołał sięgnąć Śrutwa, ta sztuka udała się Mikulenasowi, który nie miał większych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
Wyraźnie podbudowani tym golem zawodnicy Ruchu złapali wiatr w żagle. Świetną okazję miał Mikulenas, który został obsłużony bardzo dobrym podaniem od Grzyba, jednak jego strzał przeleciał tuż nad poprzeczką.
- Piłka odbiła się jeszcze od rąk bramkarza i zmieniła tor lotu. Zabrakło mi czasu, żeby lepiej strzelić - mówił po meczu „Miki”.
Bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem Radomiaka w tym meczu był Borkowski. W 75 minucie piłka po strzale Bonka odbiła się od obrońcy Radomiaka i zmieniła tor lotu, mimo tego bramkarz stanął na wysokości zadania i sparował końcami palców piłkę na rzut rożny.Chwilę potem po bardzo ładnej główce Ćwielonga przeniósł on piłkę nad poprzeczką.
W tej części gry Ruch zdominował wydarzenia na boisku, brakowało jednak szczęścia pod bramką rywali. Z najwyższym trudem Borkowski wybronił strzały Bonka i Śrutwy, które jak mogło się wydawać znajdą drogę do bramki.
Strzelenie bramki dającej Ruchowi prowadzenie było tylko kwestią czasu i tak też się stało w 78 minucie. Śrutwa delikatnie trącił piłkę do wbiegającego w pole karne Mikulenasa, a ten ze spokojem, czubkiem buta wepchnął ją do siatki obok rozpaczliwie interweniującego Borkowskiego i obrońcy Radomiaka.
Kropkę nad „i” w tym spotkaniu mógł postawić wprowadzony do gry Krzysztof Bizacki, jednak zwlekał zbyt długo z oddaniem strzału i obrońcy gości wybili piłkę na róg.
Ruch Chorzów wygrał w pełni zasłużenie, stwarzając sobie zwłaszcza w drugiej połowie dużo sytuacji podbramkowych i dzięki świetnej formie Borkowskiego, goście z Radomia zawdzięczają stratę tylko dwóch bramek.
Na uwagę zasługuje postawa Grażvydasa Mikulenasa, który w dwunastym meczu dla Ruchu strzela swoje bramki numer 9 i 10.
W najbliższej kolejce "Niebieskich" czeka trudne wyjazdowe spotkanie z mającą cały czas szanse na awans do Orange Ekstraklasy Jagiellonią Białystok.
Ruch Chorzów 2:1 (0:1) Radomiak Radom
Strzelcy:
Mikulenas 47', Mikulenas 78' - Barzyński 1'
Żółte kartki:
Śrutwa, Ćwielong, Baran, Paśnik - Borkowski, Bednarz, Michalski
Składy:
Ruch: Paśnik - Myszor, Balul, Klaczka (46' Bonk), Makuch - Grzyb, Baran, Pulkowski, Ćwielong (68' Ludzinski) - Mikulenas, Śrutwa (79' Bizacki).
Radomiak: Borkowski - Nykiel, Brzyski, Piętka, Bednarz, Duda, Barzyński, Błażejewski, Kacprzak (73' Cvetkovic), Michalski (79' Uss), Kalu.
Sędzia: Włodzimierz Milczarek (Piotrków Trybunalski)
Widzów: 3.000