Po meczu ze Szczakowianką Jaworzno zawodnicy, trenerzy i kibice Ruchu mieli słuszne pretensje do sędziego Piotra Kotosa. Nie podyktował on ewidentnego rzutu karnego dla chorzowian. O dziwo Delegat PZPN również był zdania, iż należała się jedenastka piłkarzom Ruchu. Podczas sobotniego spotkania z Widzewem Łódź sędzią głównym był Łukasz Bartosik. Pierwsza połowa w jego wykonaniu przebiegała bez większych błędów. Prawdziwe show arbiter zgotował jednak chorzowianom, zaraz po zakończeniu pierwszej odsłony meczu.
W przerwie meczu do trenera Ruchu Chorzów - Jerzego Wyrobka - podszedł sędzia Bartosik i powiedział: "Jeżeli nadal będzie grał Mosór to was wykartkuję". - To była farsa! - grzmiał na konferencji prasowej "Pingol". Okazało się, że arbiter nie rzucił słów na wiatr. W 55 minucie około trzydzieści metrów od pola karnego Rafała Szweda sfaulował Michał Smarzyński. Trzeba przyznać, że było to ostre wejście. Kwalifikowało się ono jednak maksymalnie na żółtą kartkę! 3 minuty później rywala ostrym wejściem potraktował Krzysztof Bizacki. W między czasie, gdy kontuzjowanym Widzewiakiem zajmowali się masażyści, Śrutwa i Szwed wymieniali poglądy o sytuacji z przed kilku minut. Rozmowę tę podłuchał sędzia Bartosik i pokazał czerwoną kartkę napastnikowi chorzowskiego Ruchu. "Mario" zdradził po meczu, że arbiter główny przez całe spotkanie sugerował piłkarzom Ruchu, że mecz został przez nich sprzedany!
Na dwóch czerwonych się jednak nie skończyło. Kolejną "ofiarą" był dla odmiany napastnik Widzewa - Damian Świerblewski - który miał na swoim koncie już żółty kartonik. Na 5 minut przed końcem regulaminu czasu gry przewrócił się on w środku boiska. Sędzia potraktował to jako... symulowanie i pokazał mu czerwień! - Przecież ten chłopak był zupełnie niewinny! - ripostował Jerzy Wyrobek.
Kibice Ruchu i Widzewa długo czekali na ten mecz. Stworzyli oni niezapomnianą atmosferę. Wszystko było pięknie. Lecz wszystko to zepsuł jeden człowiek - Łukasz Bartosik.
Sprawa ta z pewnością trafi do Wydziału Gier. PZPN patrzy na to jednak z całkiem innej strony. Związek sugeruje klubom, że winę za przegrany mecz zrzucają na sędziego. Niestety piłkarska centrala nadal broni decyzji sędziów i udaje, że nie widzi problemu.
Nieoficjalnie mówi się o "spółdzielni", która jeszcze przed meczem ustala jaki będzie wynik meczu z udziałem Ruchu Chorzów. Sprawdziło się to między innymi w spotkaniu z Jagiellonią Białystok. Czy także wynik spotkania Ruchu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki jest już ustalony?!