Matko Perdijić (bramkarz Ruchu):
- Kibice krzyczeli "O Matko Boska"? Nie słyszałem tego (śmiech). Ale jestem bardzo zadowolony, że dzisiaj zagraliśmy na zero z tyłu. Punkt zdobyty na wyjeździe na pewno cieszy.
Jestem w Polsce po to, żeby grać. Staram się pokazywać na treningach i w meczach z jak najlepszej strony. Nie ukrywam, że miałem w Ruchu chwile zwątpienia. Chciałem odejść. Szukałem sobie nowego klubu, bo bez gry człowiek się nie rozwija. Ale zostałem i dziś się z tej decyzji cieszę. Tak już bywa, że raz pada deszcz, a raz świeci słońce. (rob).
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Mam ogromne pretensje do sędziego, bo dzisiaj się pomylił na moją niekorzyść dwa razy. Po raz pierwszy w trzeciej minucie, kiedy powinien być rzut karny dla nas. Dostałem wówczas w twarz pięścią od Tupalskiego i zostałem powalony na ziemię. To była ewidentna czerwona kartka i rzut karny dla naszej drużyny. Drugi raz arbiter pomylił się w drugiej połowie, kiedy w zamieszaniu pod nasza bramką ktoś spowodował upadek Dudzica, a mnie się oberwało. Nie wiem dlaczego, bo w tej sytuacji ja nie byłem poszkodowany w sensie fizycznym, ale podbiegł do mnie Łukasz Tupalski i mnie zaczął odpychać i grozić mi. Bartek Ślusarski chciał mnie odciągnąć. Po chwili się z tego miejsca oddaliłem i po dwóch minutach sędzia mnie przywołał i powiedział mi, że dostanę żółtą kartkę. Dla mnie ta sytuacja była bardzo niezrozumiała. Cracovia nie przebierała w środkach zarówno jeśli chodzi o niedozwolone, czy dozwolone zagrania. My też nie byliśmy dłużni, tyle że sędzia nasze faule zawsze odgwizdywał.
Matko chyba przywrócił naszej drużynie prawdziwe szczęście. Dzisiaj zagraliśmy słaby mecz, ale nie straciliśmy bramki. Wywieźliśmy z Krakowa bardzo cenny punkt. Obyśmy wszystkie mecze na wyjazdach kończyli wynikiem 0:0, a u siebie zdobywali komplet punktów. (rob)
Grzegorz Baran (pomocnik Ruchu):
- Było nas na boisku dwóch, ja i mój brat, ale nie uważam, że zagraliśmy jak... barany. Zagraliśmy na miarę naszych możliwości. To jednak ja mam więcej powodów do zadowolenia, bo graliśmy na Cracovii. Cieszymy się z remisu, bo do końca sezonu będziemy walczyć o utrzymanie. W dzisiajszym meczu nie było finzeji, a o wyniku zadecydowała walka i ambicja.(rob)
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Gra nie może nas dzisiaj cieszyć, Cracovię chyba też. Sytuacja na boisku tak się jednak ułożyła, że dwie czerwone kartki zdeterminowały nasze poczynania. W pewnym momencie myśleliśmy tylko o tym, żeby dowieźć 0:0 do końca. Tak było i trzeba powiedzieć, że to nam się udało. Ale muszę też przyznać, że mieliśmy trochę szczęścia. To szczęście ostatnio nam rzadko dopisuje, a dzisiaj się obróciło na naszą korzyść. Z jednego punktu możemy dziś być umiarkowanie zadowoleni. (rob)
Marcin Zając (napastnik Ruchu):
- W końcówce meczu straciliśmy dwóch zawodników, tak więc musieliśmy się całym zespołem bronić. Biorąc pod uwagę te wydarzenia, na pewno jesteśmy zadowoleni z wyniku. (rob)
źródło: Niebiescy.pl