Ryszard Kołodziejczyk, niegdyś znakomity bramkarz (mistrzostwo Polski z "Niebieskimi" w 1989 roku), obecnie ciężko pracuje z golkiperami Ruchu. Jest on zadowolony, że Matko Perdijić w końcu odzyskał wiarę w siebie i wrócił do wysokiej formy.
Panie trenerze, Krzysztof Pilarz czy Matko Perdijić, którego z nich poleci pan trenerowi Bogusławowi Pietrzakowi na mecz z Cracovią?
Ryszard Kołodziejczyk: - Decyzja zapadnie w dniu meczu i podejmie ją trener Pietrzak, ja mu tylko doradzę.
A gdyby mecz odbył się za godzinę, to co by mu pan doradził?
- Miałbym dylemat.
Czyli obaj mają równe szanse?
- Na dzisiaj tak.
Do niedawna, to Krzysztof Pilarz był numerem jeden. Dlaczego jego pozycja jest zagrożona?
- W kadrze mamy czterech solidnych golkiperów. Zmiennicy nie chcą być gorsi, chcą grać w pierwszym składzie. Każdy trening jest dla nich walką o miejsce w drużynie.
Perdijić udowodnił, że należy mu się miejsce w wyjściowej jedenastce?
- Jak najbardziej. Bramkarz powinien być skuteczny. W pierwszym meczu we Wrocławiu Matko popisał się wieloma udanymi interwencjami, w rewanżu również bronił dobrze. Cieszy mnie to, że nabrał pewności siebie.
Czy to jedyny postęp?
- Chorwat jest w szczytowej formie fizycznej. Mecze ze Śląskiem bardzo go podbudowały, znów odzyskał wiarę w siebie. Z tego faktu jestem bardzo zadowolony, gdyż w sporcie nigdy nie wolno się zatrzymywać, trzeba cały czas iść do przodu, bo tylko w ten sposób można odnieść sukcesy. Jest dobrze, ale zawsze może być lepiej.
Rozmawiał: Mariusz Gudebski (Ruch Chorzów)