Grzegorz Baran (pomocnik Ruchu):
- Pomyłka sztabu szkoleniowego we Wrocławiu okazała się decydująca. Tam wygraliśmy 2:1, a tu przegraliśmy 0:1, choć nie musieliśmy ponieść porażki.
Myślę, że sędziowie nie wypatrzyli dzisiaj wyniku, ale sporne sytuacje gwizdali dla Śląska. Decydujące było to, że przegraliśmy walkowerem. Chcieliśmy wygrać i pokazać, że nie jesteśmy słabsi. Pieniążki uciekły dziś i nam, i działaczom. Przed sezonem ustaliliśmy, że dzielimy się pieniędzmi z klubem po połowie.
Mam nadzieję, że wszyscy walczyli na całego. Szkoda tylko, że nasi kibice z nas się naśmiewali. Staraliśmy się, ale słyszeliśmy praktycznie tylko szydercze głosy, a to nam nie pomagało.
W sobotę jedziemy do Krakowa na mecz o życie, musimy wygrać i skupić się na lidze, bo naprawdę sytuacja w tabeli jest bardzo wąska. (sza)
Marcin Nowacki (pomocnik Ruchu):
- Wydaje mi się, że mecz był niezły dla oka, chociaż jego tempo na pewno było słabsze od tego w spotkaniu sprzed kilku dni we Wrocławiu. Pewnie gdyby nie walkower, to do meczu podchodzilibyśmy inaczej, z odmiennymi założeniami taktycznymi. (may)
Michał Pulkowski (pomocnik Ruchu):
- Powtarzaliśmy sobie przed meczem, że postaramy się coś strzelić. Strata 0:3 naprawdę nie jest łatwa do odrobienia, a zwłaszcza z rywalem tak mocnym jak Śląsk Wrocław. Mieliśmy okazje ku temu, by zdobyć bramkę, ale między innymi Marcin Zając przy stanie 0:0, czy też ja byliśmy nieskuteczni. (may)
Piotr Celeban (obrońca Śląska):
- To już trzeci rzut karny pod rząd, którego nie wykorzystaliśmy. Ale co zrobić. Najważniejsze, że wygraliśmy i gramy dalej w Pucharze Ekstraklasy. Przez całe spotkanie kontrolowaliśmy przebieg gry. Ruch nie stworzył żadnej klarownej sytuacji, poza tą w 90 minucie, kiedy był spalony. (rob)
źródło: Niebiescy.pl